O profesjonalistach

Cały czas pozostając tak mniej więcej w tematyce Świąt… Tym razem o śmierci. Rok temu pisałam o książce, jak się duchowo przygotować na śmierć, dziś przeczytałam wywiad z Szymonem Sokołowskim – człowiekiem, który zajmuje się tym, co pozostaje z człowieka kiedy już życie się skończy.

Nie widziałam swojego ojca tuż przed śmiercią ani tuż po. Widziałam go niecały miesiąc przed i już na pogrzebie. Wyglądał dość podobnie. Wiem jednak, że pomiędzy tym, jak wyglądał w szpitalu w ostatnich dniach życia i tuż po śmierci, a tym jak na pogrzebie była duża różnica. Tak więc wiem, że pracę ludzi zajmujących się przygotowaniem ciała do pogrzebu cenić należy. Tym bardziej, kiedy się czyta wywiad z tak młodym i jednocześnie tak dojrzałym człowiekiem. Widzę u niego więcej szacunku dla ludzkiego ciała niż bywa niejednego lekarza i innego personelu szpitalnego w stosunku do (jeszcze) żywego pacjenta.

I gdzieś tam w dole dyskusji pod wywiadem pojawia się stwierdzenie, że to wszytko dla żywych, bo trupowi jest to obojętne. Gdyby tak było, to kobiety częściej popełniałyby samobójstwa skacząc z wieżowców albo w inny, bardziej skuteczny niż środki nasenne i cięcie żył sposób, który jednak mocno zmasakrowałby ich ciała. Nawet bowiem w takich chwilach liczą się z tym, jak będą wyglądały, gdy zostaną znalezione (mam tu na myśli osoby, które naprawdę chcą się zabić a nie tylko nastraszyć rodzinę). Zdarzało mi się też słyszeć rozterki: jestem przeciwna kremacji, ale jak sobie pomyślę, że po śmierci będą mnie jeść robaki… Czy jeśli balsamuję zwłoki bliskiej osoby, bo wiem, że za życia miała obsesję, że po śmierci będzie pokarmem robaków to ja to robię dla siebie czy dla niej? Niby dla siebie, bo ta osoba już nie żyje… ale skoro robię to z szacunku dla niej, to chyba jednak nie dla siebie. Zwłaszcza jeśli dla mnie osobiście nie ma znaczenia, co się stanie z moim ciałem po śmierci. Zresztą, przygotowanie zwłok do pogrzebu to nie to samo co dębowe trumny i marmurowe pomniki. Te rzeczywiście są dla żyjących, bo o ile słyszałam obawy co będzie z moim ciałem po śmierci, tak raczej  nie słyszałam, żeby ktoś sobie snuł marzenia w jakiej trumnie będzie leżał i jaki nagrobek mu rodzina postawi. Nie jestem zwolenniczką tezy, że o zmarłym to dobrze albo wcale, bo uważam, że zmarłych trzeba pamiętać takimi, jakimi byli za życia. Dlatego też dobrze by było, gdyby nieboszczyk nim zamknie się nad nim wieko trumny, wyglądał tak jak wyglądał nim choroba czy wypadek zmieniły/zniszczyły jego twarz. Żeby żałobnicy żegnali zmarłego człowieka, a nie zwłoki. To w końcu też jest forma okazania szacunku zmarłemu. Dlatego ludzie, którzy zajmują się przywracaniu nieboszczykowi jego ludzkich rysów jak najbardziej zasługują na szacunek. Zwłaszcza jeśli sami swoich „klientów” traktują z szacunkiem.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s