O problemach małżeńskich

Od dłuższego już czasu kryterium, wg jakiego dobieram sobie filmy, które kupuję są występujący w nich aktorzy. Tak więc mimo, iż romanse to nie mój ulubiony gatunek, na film Davida Frankela Dwoje do poprawki się skusiłam. No, ale dla Tommy Lee Jonesa to ja nawet Facetów w czerni mogłam obejrzeć. Dla Maryl Streep też niejedną produkcję chętnie zobaczę. Poza tym nie każdy film klasyfikowany jako romans tudzież komedia romantyczna od razu musi budzić mdłości. Druga sprawa to to, że klasyfikacje gatunkowe bywają czasem cokolwiek abstrakcyjne. I tak na przykład na okładce płyty film sklasyfikowany jest jako komedia a zdjęcia dobrane są tak, żeby potwierdzały tę klasyfikację. Na Filmwebie to już jest: dramat, komedia, romans. I tak chyba bardziej pasuje. Tak w ogóle od kiedy siedzę w necie jestem coraz większą zwolenniczką przewagi tagowania nad klasyfikowaniem.

Trudno bowiem nazwać komedią film o małżeństwie, które dawno się wypaliło i tylko jedna ze stron nie tylko to zauważa ale i chce coś z tym zrobić. Oczywiście sceny komediowe też się znajdą, ale to w dużej mierze zasługa odtwórców głównych ról, zwłaszcza Tommy’ego Lee Jonesa. Gdyby nie komentowali wyrazem twarzy pewnych sytuacji czy pytań stawianych przez terapeutę, to byłoby to raczej smutne niż śmieszne. W każdym razie z filmu można się dowiedzieć, że ratowanie wypalonego małżeństwa wymaga nie tylko dobrej woli ale i sporo wysiłku. Ale kiedy się patrzy na takie małżeństwo jak Tommy Lee Jones i Maryl Streep to trudno im nie kibicować tak bardzo do twarzy im ze sobą.

I kiedy tak patrzę na Maryl Streep to wciąż jestem pod wrażeniem jej młodzieńczości. Nie wiem czy zna się ona z chirurgiem plastykiem, ale jeśli tak, to bardzo rozsądnie korzysta z jego usług. Może to i dlatego, że o niej czemuś zawsze mówiono, że jest brzydka, więc nie musiała dbać o zachowanie statusu piękności. Dlatego piękna pozostała… W każdym razie ilekroć na nią patrzę widzę piękną kobietę. Może to przez ten wiecznie młody uśmiech… Kiedy patrzę na Tommy Lee Jonesa to dla odmiany nigdy nie widzę młodego mężczyzny. Zawsze, nawet na starszych filmach, widzę mężczyznę dojrzałego. Nieodmiennie atrakcyjnego.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O problemach małżeńskich

  1. lilit8 pisze:

    Przejedzona przemocą i ciemnością wielu produkcji, coraz częściej sięgam po romanse wszelkiego rodzaju. „Dwoje do poprawki” ogladałam mniej więcej 2 lata temu. A ponieważ uwielbiam i Meryl Streep, i Tommy Lee Jonesa, z pewnością wezmę ten film na warsztat ponownie w niedalekiej przyszłości.
    I w moich oczach Meryl Streep jest zawsze tak samo piękną kobietą a Tommy Lee Jones wiecznie dojrzałym i atrakcyjnym mężczyzną 🙂
    „Men in black” oglądam średnio 3 razy w roku. Takam ambitna… 😉

  2. lilit8 pisze:

    A widziałaś go w „Pogoni za szczęściem”?

    • jukkasarasti pisze:

      „go” czyli Smitha czy Jonesa?
      No dobra, skoro pytam, to znaczy że filmu nie widziałam 😉

      • lilit8 pisze:

        „go” czyli Smitha. A „W pogoni za szczęściem” gorąco polecam…

      • jukkasarasti pisze:

        Się natkę to nie omieszkam obejrzeć. Póki co mam jednak bogaty zbiór nieobejrzanych filmów… Ponieważ jednak góra prasowania to góra wiecznierosnąca a ilość audiobooków jest niewystarczającoprzyrastająca, nie wątpię, że wkrótce filmy zaczną mi się kończyć i będę szukać nowych 😉

  3. jaszmij pisze:

    Jak Jones to „Cztery pogrzeby Melquiadesa Estrady” i „Zaginione” a Streep w „Godzinach”. Zresztą, gdzie by nie zagrali, robią swoje, zwykle do ciarek włącznie.

    • jukkasarasti pisze:

      Żadnego z tych filmów nie widziałam… Jones to dla mnie ostatnimi czasy (czyli już od ładnych paru lat) przede wszystkim prowincjonalny szeryf z prowincjonalnego miasteczka w prowincjonalnym stanie czyli Bell z „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Chociaż w „Kliencie” np.dużo lepszy niż literacki pierwowzór… bardziej ludzki.

      • jaszmij pisze:

        W wymienionych nie jest ani szeryfem, ani psem pościgowym :). Nie powiem więcej. A „Godziny” to jeden z moich ulubionych (jeszcze Ed Harris, Julianne Moore i genialnie zrobiona Kidman)

      • jukkasarasti pisze:

        O „Godzinach” słyszałam, że nie wiadomo o co tam chodzi… czyli film, który stanowczo nie nadaje się jako czasoumilacz przy prasowaniu. W dodatku Moore i Kidman nie lubię, i to nawet bardzo, więc wątpię, czy sięgnę po ten film… chyba że go gdzieś tanio nabędę a skończą mi się te, które posiadam.

      • jaszmij pisze:

        A, to przepraszam 🙂 A nawet nie nalegam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s