O kanałach

Audiobooków coraz mniej, a do najtańszych nie należą, więc Sarasti postanowiła postawić na filmy. Tych ma sporo, bo podobnie jak z książkami – co widzi, to kupuje, nie bacząc na to, że czasu na zapoznawanie się z zawartością brak. Książkę to sobie można tak stopniowo, przez kilka miesięcy czytać, ale film to by już wypadało – nawet jeśli z przerwami – w ciągu jednego dnia obejrzeć, bo inaczej to bez sensu. Teraz więc, kiedy Dzieci w przedszkolu a Małżonek w pracy to przynajmniej podczas prasowania można coś pooglądać. Oczywiście praca domowa na tym cierpi, bo patrząc w monitor prasuję wolniej, ale generalnie jak nie mam co robić, to wolę książkę poczytać niż film oglądać.

Tak więc dziś obejrzałam sobie ostatni z polskich filmów nominowanych do Oscara czyli W ciemności Agnieszki Holland. Nad fabułą rozwodzić się nie będę, generalnie wiadomo o czym film opowiada. Skoro zaś film opowiada o wydarzeniach, które rozegrały się naprawdę to nie ma sensu zastanawiać się nad ich sensem bądź bezsensem. Generalnie dobrze, że powstał film o polskim Lwowie, w którym współistnieli ze sobą Polacy i Ukraińcy. Nie widziałam filmu, który dostał Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, więc nie wiem czy słusznie, czy nie, że statuetka nie trafiła w ręce Holland, ale na pewno jej nominację dostał w pełni zasłużenie. Piękne zdjęcia, dobrzy aktorzy… Właśnie oglądając takie filmy, jak ten, jak Dom zły (może jeszcze do niego wrócę), czy Układ zamknięty widzę, jak dobrych aktorów mamy i boleję nad tym, jak niewiele mają okazji do zaprezentowania swojego talentu na dużym ekranie. Muszą więc chałturzyć w telenowelach, których reżyserowie nie dają im pokazać pełni swoich możliwości. Oczywiście, kiedyś, kiedy jeszcze oglądałam M jak Miłość zauważyłam, że taki Marcin Bosak na głowę bije braci Mroczków, a później w już dużo lepszym serialu Ekipa mogłam stwierdzić, że choć cokolwiek zezowaty i zawsze niedogolony to zdecydowanie lepsze wrażenie na mnie robił niż całkiem zdolny i niby bardziej atrakcyjny Marcin Dorociński. We W ciemności wprawdzie w roli drugoplanowej, ale też zwraca uwagę. Roberta Więckiewicza to już nie pamiętam w jakiej telenoweli widziałam, ale jakoś zapamiętałam go głównie z tego, że irytował mnie grany przez niego bohater. Dopiero w filmach, w których swojego czasu często był obsadzany, dał się poznać jako bardzo zdolny aktor. I jak nie miałam zamiaru oglądać filmu o Wałęsie, tak po obejrzeniu W ciemności nabrałam i na ten obraz ochoty. Podobnie jak nabrałam ochoty na zobaczenie Kanału Andrzeja Wajdy… Lubię takie filmy, podczas oglądania których można poczuć to, czego normalnie film oddać nie może, czyli np. smród. Chociaż fabuła obrazu Holland mnie nie zafascynowała (chyba już gdzieś wspominałam, że okres fascynacji okresem okupacji hitlerowskiej mam za sobą więc zdążyłam się zapoznać z różnymi postawami ludzkimi w tamtych realiach) pewnie jeszcze kiedyś wrócę. Dla zdjęć, dla aktorów, dla klimatu…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „O kanałach

  1. lilit8 pisze:

    „W ciemności” obejrzałam całkiem niedawno. Wywarł na mnie spore wrażenie. Przekonująca gra aktorów, dobre zdjęcia. W pewnych scenach brakowało mi jednak muzyki w tle… To, do czego mam największe zastrzeżenia, to przedstawienie stanu fizycznego Żydów ukrywających się w kanałach… Trudno mi oglądać filmy lub czytać książki, w których można poczuć np. smród, ale warto było obejrzeć tę produkcję. Podobnie jak warto było przeczytać wiele lat temu „Miasto ślepców” Saramago…

    • jukkasarasti pisze:

      Przecież Socha im tam jedzenie przynosił, tak więc nie głodowali. Zdaje się, że była taka scena, jak jeden wyszedł z tego kanału, bo nie mógł wytrzymać i chciał iść do obozu pracy i jakiś Niemiec stwierdził, że ów Żyd coś podejrzanie dobrze wygląda.
      A słuchane całkiem niedawno (chyba jeszcze w tym roku) Miasto ślepców zrobiło na mnie średnie wrażenie. Ja już chyba jakaś znieczulona jestem.

      • lilit8 pisze:

        Tak, jedzenie im Socha przynosił, ale nie przynosił z pewnością tyle, żeby się najeść do syta. Poza tym brak ruchu i „warunki mieszkalne” w kanałach robią swoje.
        Osobiście podziwiam prozę Saramago…

      • jukkasarasti pisze:

        Wiesz, widziałam zdjęcia ofiar obozów koncentracyjnych… I jakoś nie przeszkadzało mi, że w filmach te ofiary aż tak źle nie wyglądały.

  2. lilit8 pisze:

    Nie oczekiwałam krańcowo realistycznego obrazu ludzi w filmie „W ciemności”, ale trochę więcej realizmu w scenie końcowej byłoby na miejscu. To tak moim zdaniem, co wcale nie oznacza, że wszyscy inni muszą je podzielać…

    • jukkasarasti pisze:

      Sama scena końcowa to chyba pod amerykańską publiczność była robiona. W każdym razie kojarzy mi się z amerykańskimi produkcjami. Ale co tam, to tylko jedna scena 😉

  3. anna pisze:

    Oglądałam „W ciemności” jakiś czas temu i pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie. Świetnie zrobiony film, to trzeba przyznać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s