O wycieczkach

Niby nie pracuję (serio, sterta rzeczy do prasowania wciąż rośnie, żurawina czeka – nie wiem na co: aż spleśnieje czy aż ja z niej dżem zrobię, nawet w zlewie naczyń coraz więcej) ale wakacje to mi się marzą…

MartaWięc w ramach tych marzeń o wakacjach namówiłam wczoraj Małżonka na wycieczkę do Inowrocławia. Wszak trzeba korzystać z ostatnich dni lata… wróć! ostatnich dni złotej polskiej jesieni. No i pomyślałam sobie, że Dzieciakom dobrze zrobi zmiana klimatu. Nad morze za daleko (w lipcu było bliżej – dało się za dnia wyjechać i za dnia wrócić, teraz tak się nie da) ale w pobliżu dwa miasta uzdrowiskowe z – jak to nazwała kiedyś moja koleżanka – sążniami. Ciechocinek piękny jest wiosną i latem, jesienią lepiej prezentuje się Inowrocław. Tam jesień mieni się wszystkimi kolorami: zielenią, złotem, brązem i czerwienią… I tężnie krótsze, szybciej da się obejść. W dodatku mogłam sobie pochodzić nie tylko pod ale i nad rzeczonymi. tężnie-widok z góry

Ponieważ ani Małżonek nie chciał ani Potomstwo nie chcieli na miasto patrzeć z góry poszli sobie na pobliski plac zabaw. Kiedy już obeszłam tężnie dookoła poszłam zobaczyć jak się bawią. Otóż bawili się w siedzenie na ławce (Małżonek) i wypróbowywanie sprzętów do ćwiczeń (Dzieci). Tak w sumie to ja nie wiem jak ja to zrobiłam ale mimo iż w Ino bywałam nie raz jeszcze za narzeczeńskich czasów, dopiero teraz odkryłam, że tam jest dużo sprzętu do ćwiczeń gimnastycznych. Można tam wzmocnić sobie chyba wszystkie mięśnie a przedtem, potem czy w przerwach posiedzieć na ławeczce, napić się kawy, poczytać książkę… Książkę to ja poczytałam jak byłam tam, na górze, na tężniach za to kawę piłam już na ławeczce. Od kiedy mam nie ciekawy kubek termiczny (czyli od tygodnia) to uważam, że jak się podróżuje z dziećmi, szczególnie z MOIMI Dziećmi to opcja własnej kawy i ciasteczek  do niej jest lepsza od jakiejkolwiek kawiarni.

I niby było pięknie ale… znów pożałowałam, że nie mam prawa jazdy i samochodu. W jakiś pogodny dzień powszedni mogłabym sobie wsiąść do samochodu nie byle jakiego, nie dbać o obiad, nie dbać o dzieci i wybrać się na jakieś dwie-trzy godziny pospacerować po parku, pod tężniami, poćwiczyć mięśnie na profesjonalnym sprzęcie, wypić kawę na ławeczce w parku albo w kawiarence, wrócić do dom i odebrać Dzieci z przedszkola.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „O wycieczkach

  1. Pięknie tam jest. Raz na jakiś czas warto odwiedzić 🙂 Ale jakbyś miała tak częściej jeździć po Inowrocławiu, zwłaszcza w tygodniu, to przez duże korki szybko odechciałoby Ci się.

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki za info 🙂 Jakoś tak – jako osoba niezmotoryzowana – na ogół o korkach nie myślę. Czyli nie pozostaje mi nic innego jak sprawdzić sobie pociągi i jeśli okoliczności będą sprzyjały, zamiast siedzieć w domu, gdzie pracy zawsze więcej niż czasu, wpadać z wizytą do Ino, podładować akumulatory by mieć siły do dalszych robót domowych 😉

  2. lilit8 pisze:

    Zazdroszczę Ci tych wycieczek 😦 Inowrocławia nigdy nie odwiedziłam, ale miejmy nadzieję, że nie jest na to za późno…

    • jukkasarasti pisze:

      Tylko latem nie radzę – nie tak ładnie jak jesienią i w dodatku sanatoryjna młodzież wychodzi z budynków bawić się na zewnątrz… A ja tam lubię jeździć w poszukiwaniu wyciszenia 🙂

  3. lilit8 pisze:

    Może kiedyś… W tym życiu albo w następnym… 🙂

  4. lilit8 pisze:

    😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s