O eksperymentach kulinarnych

Swojego czasu kupiłam sobie puszkę mleka kokosowego. Po nic, tak po prostu żeby mieć na wypadek jakbym się zaFiKsowała na jakiś przepis z tym składnikiem. Z doświadczenia już wiem, że mleko kokosowe samo w sobie bógwiejakim cudem nie jest, że z kawą komponuje się nieporównywalnie gorzej niż zwykłe mleko, śmietanka czy mleko zagęszczane. Stała więc sobie ta puszka w szafce czekając na swój czas. Czas ten nadszedł dnia dzisiejszego. Tak po prostu zastanowiłam się jakby smakowały płatki owsiane z takim mlekiem zamiast jogurtu czy maślanki. Jeśli chodzi o eksperymenty kulinarne to u mnie zazwyczaj droga od: pomyślałam sobie jakby to smakowało do poznania rezultatów jest bardzo krótka… zwłaszcza jak wszystkie potrzebne składniki znajdują się w kuchni. Więc skoro tylko naszła mnie ciekawość, jak to będzie, natychmiast sprawdziłam z czym jeszcze mogę zrobić te płatki. Oczywiście takie rzeczy jak wiórki kokosowe, pestki słonecznika czy siemię lniane odrzuciłam na starcie. Czemuś z orzechami nerkowca tego nie zrobiłam. Ot, nie tylko synom ex-prezytdentów pomroczności jasne się zdarzają. Stanęło więc na płatkach owsianych najprawdopodobniej bezglutenowych (czyli z tych, co to mogą zawierać śladowe ilości), daktylach, rzeczonych orzechach i cynamonie. Zalałam toto ciepłym mlekiem (zimnym z przyczyn oczywistych się nie dało) i poczekałam aż mleko się wchłonie. Efekt: podniebienie uznało, że w sumie to może być, wątroba zaś uznała, że jednak niekoniecznie. Rano będę wiedzieć, co na to moje żyły… Dobrze przynajmniej, że na buntującą się wątrobę mam sylimarol a na buntujące się żyły – podkolanówki przeciwżylakowe i detramax. Nie zmienia to jednak faktu, rzeczone środki farmalkologiczne nie po to mam, by lekceważyć zasady zdrowego dla żył i wątroby odżywiania oraz że do pomysłu zastępowania mleka zwykłego tudzież jego fermentowanych wersji mlekiem kokosowym najprawdopodobniej nie wrócę. Najprawdopodobniej – bo pamięć ma wprawdzie dobra, ale krótka. Nie raz wszakże mi się zdarzało coś robić czy jeść, żeby sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego to ja właściwie uznałam że czegoś takiego się nie robi/je? Po takim odświeżeniu zakaz już pozostawał w mej pamięci na dłużej…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O eksperymentach kulinarnych

  1. anna pisze:

    Oj, to ten eksperyment sobie daruję. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s