O układach

Kinomanką nigdy nie byłam i chyba w życiu przeczytałam więcej książek niż widziałam filmów. Oczywiście gdyby do filmów zaliczyć jeszcze odcinki seriali wynik nie przedstawiałby się już tak dobrze. Jednak oglądanie jednego filmu raz na parę miesięcy, jak to miało miejsce od kiedy zostałam matką, sprawiło, że od czasu do czasu mam ochotę obejrzeć coś innego niż kreskówki. Skoro więc młodzieży nie ma w pierwszej połowie dnia w domu a mnie się audiobooki skończyły, uznałam, że można by sobie prace domowe typu prasowanie czy naprawa odzieży uprzyjemnić sobie jakimś filmem. Na pierwszy ogień poszedł Układ zamknięty Ryszarda Bugajskiego. I już wiem, że przed obejrzeniem filmu nie warto o nim z nikim rozmawiać. Bo najpierw to Małżonek mi powiedział, że realnie to nie do końca było tak jak w filmie, więc film nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jakie w zamyśle twórców powinien. Inna sprawa to taka, że jednak kiedy czytam książkę lubię bądź nie bohatera, takiego jakim stworzył go autor. Kiedy zaś oglądam film niejednokrotnie moja sympatia czy antypatia jest nie tyle przy bohaterze, co przy odgrywającym go aktorze. Tak więc nie jestem w stanie nie polubić żadnej postaci, którą gra Janusz Gajos. Nie ważne, że jako prokurator „z układu” jest przekonujący, jak zresztą w każdej innej roli. Ja go po prostu lubię i zawsze patrząc na film z jego udziałem będę brała stronę bohatera przez niego odgrywanego… więc mam nadzieję, że nigdy nie zagra podwójnej roli walczących ze sobą przeciwników. Fakt, kawy Pedros nie zaczęłam pić pod wpływem reklamy z Gajosem, ale na reklamę patrzeć lubiłam. I nawet się z nią zgadzam: Pedros NIE, Gajos – TAK! Przemysław Sadowski zaś kojarzy mi się z rolami postaci moralnie dwuznacznych, mających problemy z prawem, więc w niewinność bohatera, którego gra raczej nie uwierzę. Oczywiście, nie twierdzę, że Sadowski przyzwoitych ludzi nie grał, ja go tylko w takich rolach nie widziałam. Na swój sposób swój sposób polubiłam nadgorliwego prokuratora Słodowskiego. I tu podziwiam Wojciecha Żołądkowicza, którego dotąd znałam tylko jako lektora audiobooków, bo w pierwszej części filmu młodego prokuratora można było przerysować do granic śmieszności… a jednak Żołądkowicz zatrzymał się przed tą granicą.Jednak w przypadku młodego zdolnego prawnika to już postać zyskała moją sympatię, niezależnie od odgrywającego ją aktora. Bo jak tu nie lubić kogoś, typowanego na marionetkę, kto nagle okazuje się sprytniejszy niż się mocodawcy wydawało? Z tych samych przyczyn przypadł mi do gustu młody reporter, któremu zlecono zebranie materiałów dotyczących „zorganizowanej grupy przestępczej”. To w sumie trochę dziwne, że reportera polubiłam, bo w przeciwieństwie do prokuratorów, reporterów (nie mylić z reportażystami) nie darzę sympatią. Ale mimo wszystko zarówno Gajos, jak i dwie ciekawe postaci to za mało, by uznać, że film był wart obejrzenia. Albo tylko został obejrzany w niewłaściwym  czasie, a przy innych okolicznościach przyrody bardziej przypadłby mi do gustu?

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O układach

  1. Ania G. pisze:

    Nie widziałam tego filmu i teraz po Twojej recenzji to już nie wiem czy go obejrzeć czy nie 😉 Poza tym też preferuję książki nad filmy i seriale, z którymi mam taki problem (i coraz częściej posądzam siebie o ADHD), że rzadko kiedy jestem w stanie wysiedzieć przed TV i obejrzeć coś od początku do końca. Zazwyczaj w połowie dopada mnie myśl, żeby coś upichcić, więc lecę do kuchni 🙂
    Ale książki mnie wciągają i dla dobrej jestem w stanie zarwać nawet kawałek nocy.. Chyba wolę swoją wyobraźnię niż punkt widzenia co poniektórych reżyserów..

    • jukkasarasti pisze:

      To jest dobry film. Zresztą, jakże bym mogła powiedzieć, że filmu z Gajosem nie warto oglądać 😉 Rzecz w tym, żeby nie oglądać go z nastawieniem: „To naprawę tak było”, tylko po prostu jako dobrą fabułę. No i nie tylko Gajos jest tam genialny… wnętrze jego mieszkania takoż.
      A co do długości oglądania filmu – zajęło mi to cały dzień albowiem do południa mam w mieszkaniu miłych panów, którzy mi hałas robią a potem to nie wszystko przy dzieciach… 😉 Dzieć mi wszedł na jedyną scenę rozbieraną 😀

  2. lilit8 pisze:

    Książek przez ostatnie lata dużo nie czytam. O powodzie tego wspomniałam wcześniej. Oglądam za to więcej filmów. Rzadko w kinach, bo nie daje mi dłużej posiedzieć.
    Opisanego tu przez Ciebie nie widziałam, rzadko pokazują w Szwecji produkcje inne niż amerykańskie. A szkoda! Mam jednak z filmami jak Ty. Jeżeli lubię jakiegoś aktora/jakąś aktorkę albo ich nie lubię, nie potrafię właściwie odebrać zagranej przez nich roli. Kieruję się zbytnio sympatią czy antypatią. Próbuję to w sobie zmieniać, ale idzie mi z tym kiepsko… 😦

    • jukkasarasti pisze:

      Układ zamknięty jest takim bardzo polskim filmem, więc wątpię, żeby gdzieś poza granicami go docenili. Omawiana w nim afera to pikuś w porównaniu z aferami z hamerykańskich filmów, więc raczej nie masz szans zobaczyć go w Szwecji. Chyba że sobie przez internet obejrzysz…
      Ja zbyt rzadko filmy oglądam, żebym próbowała oderwać aktora od odgrywanej przez niego postaci i polubić cudownego faceta mimo że gra go aktor, którego nie cierpię. I vice wersal. Ot, oglądam filmy dla aktorów, czasem dla zdjęć i już 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s