O wspomnieniach muzycznych

Artykuł Bartka Paszylka o metalowych wersjach różnych, niekiedy bardzo dalekich od ciężkich brzmień kawałków przypomniał mi moje ulubione, może niekoniecznie metalowe ale mocniejsze od oryginałów covery.

1.

Nie będę udawała, że oryginał mnie jakoś odrzucał, bo to z gatunku tak głupich, że aż nie sposób było nie polubić, ale cover jest mi zdecydowanie bliższy.

2.

Chociaż fanką Michaela Jacksona nigdy nie byłam, zawsze ceniłam jego twórczość i uważałam, że stworzył parę niezłych rockowych kawałków… po czym przerobił je na wersje, do których mógł tańczyć. Billy Jean lubię tak samo w oryginale, jak i w wersji The Beates. Psychozę też lubię. Film, bo książki jeszcze nie czytałam…

3.

A tu już zdecydowanie wolę oryginalną wersję. Das Model (lub The Model – bo i po angielsku to było śpiewane) Kraftwerku jest wprost stworzony jako tło muzyczne dla modelek na wybiegu czego o wersji Rammsteinu zdecydowanie powiedzieć się nie da. Tylko że cover jakby bardziej pasuje do naszych czasów… czy może tylko do czasów, w których powstał. Wszak ten kawałek, choć nie taki stary jak oryginał, też ma już swoje lata.

A tak na marginesie, to szkoda, że nie udało mi się pod linkowanym artykułem zamieścić komentarza. Wygląda na to, że dziś już rzeczywiście bez FB żyć się nie da. Ale ja się nadal bronię…

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O wspomnieniach muzycznych

  1. anna pisze:

    Chyba jednak taka muzyka to nie moje klimaty. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Nie wiedzieć czemu zawsze miałam znajomych, dla których taka muza „to nie ich klimaty”. W ten sposób poszerzaliśmy nawzajem swoje horyzonty 🙂
      A oryginalne wersje tych piosenek lubisz?

  2. lilit8 pisze:

    No i poznałam kawałek Twojego gustu muzycznego 🙂
    Z coverami już tak jest, że czasem wychodzą lepiej, czasem gorzej. Lepiej zdaniem jednych, gorzej zdaniem drugich… I w tej kwestii o gusty i upodobania nie należy się spierać 🙂
    A bez FB jak najbardziej żyć można i to całkiem przyjemnie! Jak prawie wszystko i on jest dla ludzi, i od ludzi zależy co z tym robią… 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Najlepsze są te covery, które zabijają oryginał 😀
      A bez FB w sumie żyję całkiem dobrze. Tylko raz na czas brakuje mi tego, co jest dostępne tylko przez ten portal. Ale to tylko od czasu do czasu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s