O pesto II

Swojego czasu, nie tak dawno temu wspominałam sobie, jak to kiedyś namiętnie pesto robiłam i jak tęsknię za jego smakiem. Potem FiK u siebie na blogu zamieścił przepis na pesto z bazylii, prawie takie, jakie ja drzewiej robiłam. Z tym że on zastępuje pinie prażonymi nerkowcami a ja zasadniczo w pesto bazyliowym nie. Potem jeszcze zamieścił przepis na risotto z pesto. Trudno się więc dziwić, że kiedy ujrzałam w Lidlu piękną dorodną bazylię w doniczkach nie mogłam się powstrzymać od kupna. Zwłaszcza że w lodówce ser dziugas już czekał na odpowiednie zastosowanie. Tym razem dokupiłam też nerkowce, gdyż ja to pesto chciałam już natychmiast, więc nie miałam czasu za piniolami latać. Niby bardziej pasowałby mi pistacje, ale łuskanie tych orzeszków trochę stoi na przeszkodzie robieniu pesto w trybie jużinatentychmiast. Zresztą ten tryb i tak został odłożony do nazajutrz, ponieważ kiedy wróciłam z Lidla byłam zbyt padnięta, żeby się w to bawić. Więc nazajutrz, gdy już wyprowadziłam Dzieciątka z domu to zamiast za sprzątanie zabrałam się za szortbreda (patrz wpis wczorajszy) i za pesto. Ponieważ dawno go nie robiłam a wiedziałam, że jak się robi w moździerzu to kolejność miażdżenia składników ma znaczenie, dopytałam FiKa o ten szczegół. Po czym i tak trochę zmieniłam. Więc do dużego kamiennego moździerza wrzuciłam najpierw ząbek czosnku i roztarłam go z odrobiną gruboziarnistej soli, następnie dodałam liście  bazylii (oskubałam zawartość 1,5 doniczki) i kiedy już z całego moździerza listków zrobiła się odrobina papki na samym dnie wsypałam uprażone na patelni nerkowce. Nie, nie powiem ile, bo nie wiem. Trochę podjadałam zarówno przed prażeniem, jak i już uprażonych. Kiedy masy znów ubyło (choć nie tak drastycznie jak w przypadku samych liści) dolałam oliwy z oliwek extra dziewiczej i dalej ubijałam/ucierałam na mniej więcej gładką masę. Chciałoby się napisać: gdy już pesto było półpłynne… ale nie, aż tak dużo oliwy nie dawałam, więc napiszę po prostu – kiedy uznałam, że oliwy jest wystarczająco dużo wsypałam do pesto trochę utartego dziugasa. W sumie równie dobry jak parmezan czy grana padano, ale nie włoski, nie francuski, tylko nasz, słowiański. Tak, mogę napisać nasz, wszak już Wieszcz pisał: Litwo, ojczyzno moja. Więc ja, parafrazując Wieszcza też mogę: Litwo! ojczyzno moja! Dziękuję Ci za dziugasa. On jest jak zdrowie… ile go trzeba cenić, ten tylko się dowie… kto robi zakupy w supermarketach. Dla tych, którzy nie robią powiem, że mniej więcej tyle co grana padano w tych samych sklepach.

Gotowe już pesto włożyłam do słoiczka. Takiego małego, po pasztecie dworskim. Następnie zadzwoniłam do Małżonka by upewnić się, że nadal nie lubi pesto. Dzieciątek pytać nie musiałam, bo na sam widok bazylii orzekły: FUJ! Więc częścią pesto posmarowałam sobie wafelka ryżowego, resztę zaś zjadłam na obiad z makaronem bezglutenowym (skład: mąka ryżowa, mąka kukurydziana, skrobia z tapioki – nieco poroniony, gdyż makaron ten jest rozgotowany zanim się jeszcze ugotuje. Czyli na zewnątrz rozgotowany, w środku zupełnie surowy). Nie powiem, żebym się nasyciła pesto, ale przynajmniej przypomniałam sobie, że rzeczywiście jest tak dobre, jakim je zapamiętałam… mimo że bazylia supermarketowa. I znów ileś czasu będę tęsknić.

Reszta rodziny dostała na obiad co innego. Wszak należał im się dobry obiad, skoro cały słoiczek pesto miałam dla siebie.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O pesto II

  1. Ania G. pisze:

    Uśmiałam się ze zmagań ze znikającym pesto 🙂 Mi w taki sposób przeważnie znika hummus 🙂 i oczywiście wszelkie orzechy przy przygotowywaniu czegokolwiek 🙂 Na szczęście na razie nie muszę się upewniać czy Narzeczony znienacka hummusu nie polubił, bo strączkowe pasty to on i tak omija z daleka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s