O skutkach ubocznych czytania

Tak jakoś mam, że wczuwam się w książki, które czytam. Może nie zawsze i nie w każdą, ale jednak. Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedym jeszcze z rodzicielami i siostrą mieszkała mało nie dostałam zawału. Było to nocą, zbliżała się północ a ja czytałam sobie horror. Niby horrory średnio mnie przerażają, ale kiedy wszyscy w domu już spali a ja akurat byłam gdzieś w okolicach punktu kulminacyjnego,  to stukanie w okno mogło robić wrażenie. Po pierwszym odgłosie zamarłam w ciszy i bezruchu chcąc sprawdzić czy to tylko omamy, czy za mocno się wczuwam w akcję, czy rzeczywiście coś stuka. Po chwili już wiedziałam, że rzeczywiście coś stuka. A nawet nie COŚ, tylko KTOŚ. Ktoś, komu bardzo zależało, żeby z moją siostrą pogadać. a skoro tylko w jednym oknie się świeciło, to nie chciał budzić rodziny tylko bezpośrednio ją wywołać. I chwilę zajęło mi przekonanie, że jednak ja to ja a nie ona.

Dziś wspomnienia wróciły, bo znów przeżyłam chwile grozy. O ile horrory zasadniczo mnie nie przerażają tak książki straszące nieco bardziej realnymi zagrożeniami – zdecydowanie tak. No więc kończę sobie czytać książkę o kobiecie z Alzheimerem. Książka o tyle realistyczna, że autorka ma doktorat z neurobiologii, miała babcię chorą na Alzheimera  a i samą książkę konsultowała zarówno z samymi chorymi, jak i z ich opiekunami i lekarzami. Co więcej książka pisana jest z perspektywy osoby chorej, więc widzimy postępy choroby jej oczami. Pomijam fakt, że kilka objawów opisanych w tej książce jako typowe dla Alzheimera widzę u siebie. Skoro jednak widzę je od czasów dzieciństwa, to jednak nie powinny mnie one niepokoić, wszak niektórzy ludzie z natury są roztargnieni. Ale inne… Wychodząc z Młodzieżą na podwórko przyszykowałam im dwie flaszki z piciem. Jedna była z malinami, druga z truskawkami. Docieram na plac zabaw, patrzę a w torebce tylko jedna flaszka, ta z malinami. OK, mogłam zostawić w domu, Dzieciaki tuż przed wyjściem bywają nieznośne, więc na  ogół czegoś zapominam. Kiedy uznałam, że czas już do dom, jakoś ściągnęłam Potomstwo z placu i wracamy. Wkładam  klucz do drzwi od mieszkania, próbuję przekręcić… a tu się nie da. Owszem, kiedyś mi się zdarzało nie zamykać drzwi, ale wówczas mieszkał z nami szwagier i nie zawsze byłam pewna kiedy wychodziłam, czy on jest w mieszkaniu czy nie. Odkąd jednak już tu nie mieszka zamykam drzwi na klucz. Zawsze. Więc otworzyłam cała przerażona, że ze mną też nie najlepiej… a to po prostu Małżonek przyjechał wcześniej do dom, bo ja do lekarza iść miałam. Po chwili chcę wziąć z kuchni flaszkę z truskawkami, żeby dać Dzieciowi jeśli zechce pić. Patrzę, a w kuchni nie ma żadnej flaszki z piciem dla dziecka. Zaglądam do pokoju a tam flaszka z truskawkami już do połowy opróżniona stoi sobie na półce obok telewizora. Niby takie rzeczy zdarzają mi się prawie codziennie, przynajmniej te, że szukam czegoś, co samodzielny Dzieć sam sobie zdążył wziąć i schować, ale po takiej książce to jednak się człowiek zaczyna popadać w paranoję. Cóż, czas najwyższy wziąć się za książki o trochę lżejszej tematyce.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „O skutkach ubocznych czytania

  1. anna pisze:

    Ja po przeczytaniu horroru boję się iść do łazienki. 🙂 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      A tak to chyba nie miałam… chyba żeby w dzieciństwie i nie pamiętam. Zresztą, po przeczytaniu dużej ilości horrorów wiem, że ci, co horrory czytają są tymi, którzy przeżyją… bo już wiedzą jak się zachować i trudno wziąć ich z zaskoczenia 😉

  2. lilit8 pisze:

    Może rzeczywiście lepiej wziąć na warsztat książki o lżejszej tematyce… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s