O rozśmieszaniu Pana Boga III

Z okazji, że dziś wolny dzień mają wszyscy niemal pracownicy etatowi, należało wczoraj jakieś zakupy podstawowych artykułów pierwszej potrzeby (kawa, papierosy, alkohol, papier toaletowy etc.) poczynić. W związku z powyższym w zmęczonej ciągłymi wrzaskami Małoletnich i puchnącej z bólu głowie Sarasti zrodził się szczwany plan: Dzięciątka z mamą podreptają do galerii handlowej (za blisko, żeby się komunikacją publiczną rozbijać), tam zostaną odstawione na salę zabaw a mama najpierw podłączy się do kawy w celu likwidacji koszmarnego bólu, po czym truchcikiem stosowne sklepy w galerii obiegnie i zakupów dokona. Tymczasem do radosnej trójki dołączy Tata i zabierze ją samochodem do dom, w którym ugotowana zupa już będzie na wszystkich czekała. Piękne, prawda?

No więc idzie sobie Sarasti z Potomstwem. Potomstwo radośnie różnorakie patyki i kamienie zbiera a Sarasti ledwie przebiera nogami i aż żałuje, że nie ma na emepetrójce nagrania: lewa, prawa, lewa, prawa… którego słuchanie pomogłoby zapobiec pomyleniu kroków. Tymczasem sama musi nie tylko uważać na Dzieci, ale i pilnować, by nogi się nie pomyliły i nie poszła: prawa, prawa, prawa, szpagat. Kiedy już cała trójca zbliża się do wejścia do galerii na swej drodze napotyka samochód policyjny. Samochód oczywiście wolnostojący. Fakt, szybko stojących samochodów (domów takoż) Sarasti jeszcze w życiu na oczy nie widziała… No, ale szybkość stania samochodu nie ma tu znaczenia. Znaczenie ma Pan Policjant, który poinformował Sarasti i jej przychówek, że dalej iść nie może albowiem sklep nieczynny.

– Znaczy, że co? Że bombę ktoś podłożył? – zagaja inteligentnie Sarasti.

– O, a skąd pani wie? – równie inteligentnie zapytuje Pan Policjant.

– Bo kiedy w galeriach handlowych robią inwentaryzację czy przyjęcie towaru to nie wymaga to obstawy policji. Proste, prawda?

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O rozśmieszaniu Pana Boga III

  1. anna pisze:

    Pewnie jakiś dowcipniś zadzwonił, że bomba.

    • jukkasarasti pisze:

      To i tak był pikuś w porównaniu z tym, co było jakiś miesiąc temu jak jednocześnie ewakuowano sądy, prokuratury i urzędy (nie wiem czy wszystkie, skarbowe na pewno) w całym kraju, bo były alarmy bombowe.

  2. lilit8 pisze:

    Podobne, w większości fałszywe, alarmy i tu się dość często zdarzają. Dobrze jednak, że nie traktuje się ich (jeszcze) z przymrużeniem oka. Ludzie o chorym poczuciu humoru istnieją wszędzie.

    Czytając o mylących się krokach widziałam samą siebie… 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Pytałam Małżonka czy słyszał o przypadku, żeby po takim alarmie okazało się, że faktycznie ładunek wybuchowy był podłożony. Podobnie nie słyszałam, żeby policję w NY czy wojsko ostrzegał ktoś, że WTC i Pentagon będą atakowane. O atakach w londyńskim metrze też nikt nie uprzedzał. Czyli albo jest atak, albo alarm. I tylko tak sobie myślę, że pierwszy alarm, który zostanie zlekceważony jako „kolejny fałszywy alarm” okaże się prawdziwy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s