O zemście Putina

Jabłka kupuję bezideowo. Ot, Małżonek lubi, Dzieciarnia takoż. Jak sobie poje jabłek między posiłkami to i mniej słodyczy późnej jeść będzie. No, ale skoro jest akcja jabłkiem w Putina, to wypadało się włączyć. Zachwycona zdjęciem na zaprzyjaźnionym blogu i urzeczona prostotą wykonania postanowiłam upiec ucierane ciasto z jabłkami. W tym celu:

Do miski od miksera wrzuciłam 120 g miękkiego masła. I włączyłam na średnie obroty. Jak już masło się trochę poubijało, wsypałam do miski 1/2 szklanki ksylitolu wymieszanego z cukrem muscovado. Taki kompromis między smakiem (muscovado) a niskim indeksem glikemicznym (ksylitol). Masło z cukrem trochę się ubijało, żeby  cukier się rozpuścił. Tymczasem, żeby się nie nudzić i nie próbować co chwilę, czy cukier już dość się połączył z masłem, zajęłam się myciem, obieraniem i krojeniem w ćwiartki 3 jabłek. Kiedy cukry ładnie się połączyły z masłem zaczęłam do tego wbijać stopniowo, po jednym 3 jaja. Gdy masa się miksowała ja wycinałam gniazda nasienne z ćwiartek jabłek i kroiłam te ćwiartki w plasterki ale nie na wylot, tylko tak, żeby przypominały małe książeczki. Następnie do masy jajeczno-maślano-cukrowej zaczęłam stopniowo dodawać 1 czubatą szkl. mąki wymieszanej z 2 łyżeczkami proszku do pieczenia na przemian z 3 łyżkami mleka. Gotowe już ciasto wylałam do małej tortownicy, z której dno wyłożyłam wcześniej pergaminem. Na cieście ułożyłam „książeczki” z jabłek, „grzbietami” na dół. Całość posypałam cynamonem, posmarowałam stopionym masłem i włożyłam na 40 min. do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C. Po upływie tego czasu (a może krótszego, bo zamiast patrzeć na zegarek sprawdzałam ciasto patyczkiem) wyjęłam je z piekarnika, następnie z tortownicy i wyłożyłam na kratkę do studzenia ciast… po czym wyniosłam do chwilowo niezamieszkanego pokoju, żeby rano Dzieć Młodszy nie rozpoczął dnia od konsumpcji antyrosyjskiego ciasta.

Nie wiem, czy gdybym ciasto po wyłączeniu piekarnika zostawiła tam do ostygnięcia przy drzwiach otwartych, wyszłoby lepiej. Bo wyszło nienajlepiej. Nienajleszpość ciasta polegała na tym, że zrobił się delikatny zakalec… który z pewnością był zemstą Władimira Władimirowicza za próby osładzania sobie embarga jakie nałożył na polskie jabłka. Jednak zemsta nie okazała się zbyt dotkliwa – ciasto było smaczne, a zakalec tak delikatny, że niestrawności nikt się nie nabawił i za jedyną wadę ciasta uznane zostało że czuć je było… malizną.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O zemście Putina

  1. grafitowy pisze:

    Można powiedzieć, że Putin ma nawet wgląd do naszych wypieków 😉

  2. lilit8 pisze:

    Nooo, z Władimirem nie ma żartów!
    Cieszę się, że jego zemsta nie okazała się dotkliwa… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s