O żalu za grzechy

Stare ludowe przysłowie powiada: lepiej żałować za grzechy popełnione, niż żałować grzechów, które się nie popełniło. Tak też i myślała Sarasti wybierając się popływać w jeziorze, mimo iż miała katar. Fakt, najpierw skoro kichałam i smarkałam tylko po jedzeniu to uważałam, że to moja nietolerancja na mleko daje w ten sposób o sobie znać. Kiedy jednak zaczęłam kichać tuż po czarnej kawie przegryzionej suszoną figą, to już wiedziałam, że to jednak przeziębienie. A jednak wiedziałam też, że jeśli teraz nie popływam to długo będę tego żałować, wszak ostatnio pływałam lata temu, jeszcze zanim matką zostałam. Więc poszłam się kąpać a katar przeszedł… z nosa na gardło. Ból gardła był nie tyle intensywny, co upierdliwy. Czyli o ile czegoś nie przełykałam to się dusiłam. W ten sposób spędziłam bezsenną noc a rano poszłam sobie do sklepu kupić jakieś pastylki do ssania. Do sklepu, bo do apteki w taki upał to mi się nie chciało. No i kupiłam sobie Herbitussin – pastylki na kaszel i gardło. Na samo gardło nie było.

Skład chemiczny pastylek: cukier, syrop glukozowy, miód, koncentrat soku z owoców czarnego bzu, ekstrakt z 14 ziół: korzeni lukrecji, liści jeżyny, liści mięty, kwiatów rumianku, liści eukaliptusa, owoców kopru włoskiego, kwiatów bzu czarnego, kwiatów bławatka, kwiatów lipy, kwiatów ślazu, kwiatów dziewanny, liści szałwii, owoców anyżu gwieździstego, ziela tymianku; kwas l-aksrobinowy, mentol, anetol, olejek eukaliptusowy, aromat, barwnik: karmel amoniakalno-siarczynowy.

Skład chemiczny podaje się w kolejności malejącej, czyli zaczynamy od tego, czego jest najwięcej. A więc pastylki na gardło składają się przede wszystkim z cukrów, a jak wiadomo wszelki bakterie i stany zapalne bardzo lubią cukier. Więc aktywne składniki leku mają pomagać walczyć z infekcją, podczas gdy „podstawowe” – wspierać tę infekcję. No, ale o ileż lepiej smakują pastyli tak słodkie. No i oczywiście zioła same z siebie są bezzapachowe tudzież mają bardzo nieprzyjemny zapach, więc konieczny jest jeszcze aromat. I barwnik, bo wszak choć to „tylko” suplement diety, to powinien apetycznie wyglądać… A że barwnik szkodliwy dla zdrowia? Cóż, skoro są cukry to dlaczego nie barwnik.

I tak ssałam to sobie w drodze do dom. Chyba w pewnych przypadkach wolę się podtruwać niż dusić. A tego, że pierwszy raz od lat mogłam sobie popływać i tak nie żałuję.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O żalu za grzechy

  1. anna pisze:

    Też bym popływała. Dawno tego nie robiłam. 🙂

  2. lilit8 pisze:

    A o imbirze to rodaczka nigdy nie słyszała? Toż to złoty środek na przeziębienia i nie tylko.
    Zagotować kawałeczek i popijać małymi łyczkami. Mnie pomaga, nie jest wykluczone, że i Sarasti pomoże a już na pewno nie zaszkodzi 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Słyszała, słyszała. Nawet w zimie kupuje i stosuje. Ale gardło odmówiło mi posłuszeństwa w przeddzień wyjazdu, tam gdzie byłam nie widziałam świeżego imbiru. A pastylek potrzebowałam, żeby się nie udusić w czasie 7-godzinnej podróży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s