O miłości III

Pisałam już i to pewnie nie raz, że nie lubię romansów. Przynajmniej tych traktujących o szczęśliwej miłości. Są nudne. I niewiarygodne. Jednak czytanie o małżeństwach, które przeżyły ze sobą wiele lat, to już zupełnie inna bajka. O tym mogłabym w nieskończoność. Po prostu gdy widzę małżeństwa rozwodzące się z byle powodu czy takie, które powinny się rozejść ale ku rozpaczy obojga małżonków trwają, to ja nie chcę wierzyć, że prawdziwa, długoletnia miłość jest możliwa. Sama wiara mi nie wystarczy, ja potrzebuję to wiedzieć na pewno. Więc cieszę się, kiedy czytam, że jakieś małżeństwo aktorskie z Hollywood trwa ze sobą od lat, choć akurat tam to zdaje się być niemożliwe. Dlatego było mi smutno, jak przeczytałam, że związek Johnny’ego Deppa z Vanessą Paradise rozpadł się, choć tyle czasu ze sobą byli. Dlatego też czytałam kiedyś wywiad z Philipem Zimbardo i Christiną Maslach, w którym opowiadali jak to robią, że przez tyle lat (ponad trzydzieści) nie znudzili się sobą, że wciąż ich związek dostarcza im radości.

Ostatnio znów poczytałam o takich parach stworzonych dla siebie.

Jedna z nich to Joe i Naomi Eszterhas. Na ogół nie darzę sympatią kobiet, które rozbijają małżeństwa i niewykluczone, że pierwsza żona Joego do dziś ma żal do dawnej przyjaciółki, ale i tak lepsze to, niż to, co zrobiła Sharon Stone z pierwszym małżeństwem Naomi. Bo jednak czym innym jest zakochać się w żonatym mężczyźnie i później przez lata tworzyć z nim szczęśliwy związek, a czym innym wymusić odejście mężczyzny od żony ot tak, dla kaprysu, a potem go porzucić. Choć w tym drugim przypadku jakoś mi mężczyzny nie jest żal.

O drugim pięknym małżeństwie przeczytałam ostatnim Poradniku Psychologicznym Polityki, poświęconym temu, jak przetrwać zgryzoty, ciosy i życiowe dramaty. Ten konkretny tekst poświęcony był temu, jak przetrwać śmierć najbliższej osoby.  W rozmowie z Joanną Podgórską biznesmen Krzysztof Topolski opowiadał o swoim małżeństwie z Iwoną Jurczenko-Topolską i o tym, jak zniósł jej śmierć. Poradnik kupiłam w wersji papierowej i nie wiem, czy jest dostępny on line bezpłatnie, więc skoro nie mogę linkować, to napiszę, co mnie w tym związku urzekło. Przede wszystkim, że zdecydowali się na małżeństwo w godzinę po tym, jak się poznali. Spodobało mi się też jak Topolski opowiadał, że kiedy podczas omawiania jakiejś transakcji przy alkoholu  goście zażyczyli sobie panienek, a potem on obudził się w hotelu z tymi panienkami i rachunkami do zapłacenia, to osobą do której zadzwonił była żona. Co więcej, była ona pierwsza osobą, o której pomyślał w tej chwili. A ją to bardziej rozbawiło niż wkurzyło. Imponuje mi takie wzajemne zaufanie. Ale też – wszak to wywiad poświęcony radzeniu sobie z żalem po stracie – podoba mi się to, że teraz Topolski jest w nowym związku. Czyli potrafił na nowo ułożyć sobie życie tak, by pamiętać o zmarłej żonie, jednak by pamięć ta nie przeszkadzała mu w dalszym życiu. Gdybym czytała powieść o takim związku to najpierw uznałabym, że tak bajkowych małżeństw to ja nie lubię, to to niewiarygodne, a potem pewnie miałabym pretensje do bohatera, jak w ogóle miał czelność ułożyć sobie życie z inną kobietą. Jednak kiedy czytam taką historię z życia wziętą i to nie w magazynie dla kobiet, to pozostaje mi tylko cieszyć się, że ten świat nie jest aż tak tragiczny, jakim pokazują go wiadomości. I cieszyć się, że nawet z tak ciężkich doświadczeń można wyjść silniejszym.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „O miłości III

  1. lilit8 pisze:

    Osobiście nie wierzę w prawie nic, co pisze się o celebrytach. Takie opowieści są, moim skromnym zdaniem, niezbyt zgodne z prawdą. Przesłodzenia czy osmolenia to coś dla nich bardzo typowego…
    Czy prawdziwa długoletnia miłość jest możliwa? Pewnie że tak! Z miłością jest jednak tak, jak ze wszystkim innym w życiu. Zmienia się z wiekiem, bo zmieniają się z roku na rok jej główni bohaterowie 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Ja tam nie wiem czy opisani przeze mnie ludzie to celebryci. No, może Zimbardo 😉 Ale wszystko, co przeczytałam to wywiady z nimi, czyli to,, co oni samo o sobie mówili. Bo portali plotkarskich to raczej nie czytuję.

      • lilit8 pisze:

        Ja też już nie, ale dawniej wpadało się na to i owo w różnych czasopismach… 😉
        Jestem tego zdania, że nikt nie pokazuje światu całego swojego oblicza…

      • jukkasarasti pisze:

        Całego to nie, ale jeśli małżeństwa trwają latami i zawsze się o sobie nawzajem dobrze wyrażają (a to dziś mało powszechne) to już daje nadzieję, że jednak istnieje taka miłość, która nie mija wraz z wiekiem. Oczywiście ewoluuje, jak każda, ale w dobrym kierunku 😉
        A ze światem celebrytów to jestem o tyle na bieżąco, że generalnie czytam wszystko, co widzę. Czyli okładki różnych Party i tym podobnych, kiedy mijam kiosk czy stoisko z gazetami w supermarkecie też czytam. A stamtąd też już się dużo można dowiedzieć 😉

      • lilit8 pisze:

        Jak pisałam wcześniej, wierzę w miłość, która nie mija z wiekiem. Chodziło mi jedynie o to, że opowiadając o swoim życiu publicznie, udzielając wywiadów, zazwyczaj chcemy się pokazać światu w jak najlepszym świetle.
        Opisany przez Ciecie przykład może być oczywiście wyjątkiem od reguły. Każda reguła je przecież posiada 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        Może. Ale też w końcu jeśli zasadniczo jest mi z kimś dobrze, to te gorsze chwile gdzieś się gubią a w pamięci pozostaje to, co najlepsze. Zresztą, w drugą stronę tez to działa – jeśli odchodzę od męża bo się znęca fizycznie, to nie będę zeznawać, że ilekroć przez niego wylądowałam w szpitalu, to przychodził z kwiatkiem i przepraszał 😉

      • lilit8 pisze:

        Oglądałam ostatnio program o kobietach, które przez wiele lat żyły w destrukcyjnych związkach. Ich otoczenie odbierało je jako szczęśliwe. Nikt nie podejrzewał, że poddawane są torturze fizycznej i psychicznej. Oficjalnie wszystko wyglądało świetnie…
        Jedna z nich trafiła pewnego dnia do szpitala po okazanych jej przez męża „czułościach”. Nawet wówczas nie powiedziała policji prawdy o swoim życiu, które krótko potem tragicznie się skończyło. Jej historia wyszła na jaw, gdy jej mąż załamał się tym co zrobił, przyznał się do winy i opisał wspólne życie pary w szczegółach… 😦

      • jukkasarasti pisze:

        Wiem, że i tak się zdarza. I to nawet często. Ale też nie mogę uznać, że wszystkie pary, które mówią o sobie, że tworzą szczęśliwy związek tudzież osoby, które wspominają swój związek jako szczęśliwy oszukują.

      • lilit8 pisze:

        Absolutnie nie! Na szczęście! 🙂
        Przykład, który opisałam jest skrajny. Chciałam nim tylko pokazać, że nie wszystko to, co ujawniamy o swoim życiu innym jest zgodne z rzeczywistością…

  2. anna pisze:

    A ja od czasu do czasu lubię poczytać o takiej bajkowej miłości, prosto z romansu. Kiedyś wydawało mi się to durne, ale teraz od czasu do czasu lubię i nie po to, żeby analizować czy to prawdopodobne, czy nie. Ot, tak dla rozrywki, oczyszczenia zatok, popłakania, odmóżdżenia. Rzadko sięgam po takie książki, ale zdarza mi się. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Mnie do przeczyszczenia zatok nie trzeba łzawych romansów, bo ja i tak się łatwo wzruszam, więc płaczę przy większości lektur. A kiedy żadnej takiej nie czytam, to płaczę w kuchni, krojąc cebulę. Odmóżdżam się zaś przy głupich horrorach tudzież innej fantastyce klasy do B do Z 😉

  3. grafitowy pisze:

    Też nie przepadam za romansami, ale to z tego powodu, że najlepsze scenariusze pisze samo życie. Związki „wielkich gwiazd” często się rozpadają, ale i tak każdego szkoda.

    • jukkasarasti pisze:

      Mnie nie każdego szkoda. Szkoda mi tych, które trwały latami i nie były pożywką dla mediów, aż nagle się okazało że on (bo to jednak najczęściej był on) dla dużo młodszej odszedł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s