O wypiekach sezonowych VI

Wczoraj ujrzałam pierwszy raz w tym roku czarną porzeczkę. Najpierw kupiłam 300 g porzeczek a dopiero potem zaczęłam myśleć co z nimi zrobić. Oczywiście odpowiedź mogła być tylko jedna: muffiny. Nie ważne, że przepisu na babeczki akurat z porzeczką nie miałam, jak się ma dwie książeczki o muffinach to zawsze jakiś przepis można dopasować. Więc robiłam na podstawie przepisu na muffiny z czarnymi jagodami.

Muffiny z czarnymi porzeczkami robiłam tak:

Formę na muffiny wysmarowałam masłem i wyłożyłam papilotkami. Teoretycznie w ceramicznej formie można by się obyć bez papilotek, jednak jeśli przepis mówi, że papilotki być mają, to są. A masło między foremką a papilotką jest po to, żeby nadać muffinkom ładnego, maślanego zapachu.

Do jednej miski wsypałam: 200 g mąki orkiszowej (mieszana mniej więcej pół na pół: typ 700 i typ 2000), 60 g bezglutenowych płatków owsianych, 1 łyżeczkę bezglutenowego proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej. Wszystko to wymieszałam.

Do drugiej miski wsypałam 180 g cukru (brązowy + erytrol w proporcjach dowolnych). Do tego dodałam 300 g jogurtu naturalnego 2%, 150 g stopionego masła i 2 jaja i wycisnęłam sok z połowy cytryny. Wszystko to wymieszałam. Mieszałam na tyle długo, żeby cukry się choć trochę rozpuściły. Kiedy już się rozpuściły połączyłam suche składniki z mokrymi, dokładnie wymieszałam. Do ciasta delikatnie wmieszałam ok. 200 g porzeczki (piszę ok. bo jak mi się okazało, że waga źle waży, to pewne składniki odmierzałam na oko).

Gotowe ciasto wlałam do uprzednio przygotowanej blachy i włożyłam do rozgrzanego do 180 st. C piekarnika na 25 min. Wyrosły ładniej niż te na zdjęciu w książce Muffiny małe, ale za to przepyszne. Tylko fakt, książka mówi o śmietanie tam, gdzie ja dodałam chudego jogurtu i w książkach kucharskich raczej nie piszą o tym, że do ciast z proszkiem do pieczenia tudzież sodą oczyszczoną wypadałoby dodać soku z cytryny, bo wtedy ładniej wyrasta. Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika potrzymałam (zgodnie z zaleceniami w przepisie) muffiny w blasze jakieś 5 min. po czym wyłożyłam je na kratkę do studzenia ciast… i poszłam spać. Kiedy wstałam wierzchołki 4 muffin były już zjedzone, Dzieć Młodszy wstaje najwcześniej i skoro wszyscy śpią zaczyna wędrówkę do kuchni, by sprawdzić, czy mama przypadkiem już w nocy nie przyszykowała śniadania. Nic innego nie było, no to dobrało się dzieciątko do muffin.

Skoro przepis mówi o śmietanie, to radośnie postanowiłam zrobić rzeczywiście muffiny na śmietanie, pomysł zastąpienia śmietany jogurtem (jak to w sumie zazwyczaj robiłam) pojawił się dopiero w ostatniej chwili. Nim jednak do tego doszło, postanowiłam zakupić kwaśną śmietanę. O słodkich to już od dawna wiem, że wszystkie są stabilizowane karagenem, ale nie przypuszczałam, że nabycie kwaśniej śmietany, która składała by się tylko ze śmietany uszlachetnionej kulturami bakterii też graniczy z cudem. Skoro mi się to jednak udało, mam teraz zagwozdkę, do czego tę śmietanę wykorzystać… Bo to całe 400 g a ja od dawna śmietany w kuchni nie używam.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O wypiekach sezonowych VI

  1. anna pisze:

    Jeżeli chodzi o porzeczkę, to polecam sernik na zimno właśnie z tymi owocami. Rewelacja. Robiłam dwa razy, na lato idealny, bo kwaskowy. Podam Ci link: http://www.mojewypieki.com/przepis/sernik-z-czarna-porzeczka-na-zimno

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki 🙂 Wyeliminować tylko spód z ciasteczek z masłem (jakoś nigdy do mnie nie trafiała koncepcja, żeby robić ciasto z gotowych i pokruszonych ciastek i tłuszczu). Może w końcu spróbuję zrobić biszkopt bezglut na spód… a może będzie w pucharkach jako desery…

  2. lilit8 pisze:

    Z kwaśnej śmietany może wyjść świetna sałatka z młodych ziemniaków, cebuli, pomidora, ogórka i koperku. Palce lizać! Do mięsiwa z grilla pasuje jak ulał. Trzeba tylko dać jej odpocząć kilka godzin w lodówce i… smacznego 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki 🙂 Pewnie wkrótce zrobię… i nie zdziwię się, jak zjem sama, bo Rodzina czemuś do zieleniny serca nie ma. Ale może sobie powybierają, co zechcą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s