O śniadniach

Miało być na pierwsze, ale kiedy się wstaję później niż Dzieci a śniadanie ma być zapiekane i ciepłe (czyli odpada przygotowanie przed pójściem spać) to tak się nie da. Więc kiedy zabrałam się za przyrządzanie owsianki zapiekanej Dzieciątka dostały po wafelku ryżowym z serem i peciupem, żeby mi z głodu nie pomarły. Jak już zjadły po tym wafelku to miały siły, by poczekać na to – już II śniadanie.

Tym razem owsiankę z pieca przygotowywałam prawie dokładnie z zaleceniami FiKa, czyli:

Do jednej miski wsypałam 2 szklanki bezglutenowych płatków owsianych, 2/3 szklanki posiekanych orzechów (migdały i włoskie), 10 pokrojonych na kawałki śliwek suszonych, garść żurawiny niskosłodzonej, kopiastą łyżeczkę cynamonu, miąższ z 1 laski wanilii i płaską łyżeczkę bezglutenowego proszku do pieczenia (nie wiem po co, następnym razem nie dodam).

Do drugiej miski wbiłam 1 jajo, roztrzepałam je rózgą, dodałam 1/2 słoika musu jabłkowo-bananowego (słoik był większy niż Gerbery, dlatego dałam tylko pół), 1,5 szkl mleka (normalnego, z laktozą, bo jednak doszłam do wniosku, że skoro nie używam kawy bezkofeinowej, piwa bezalkoholowego i nie jem bezmięsnych wędlin to i mleka bezlaktozowego też stosować nie będę. Jeśli Dzieć Młodszy faktycznie ma nietolerancję mleka krowiego to się po prostu przestawię na mleka roślinne i tyle), 2 łyżki oleju z pestek winogron i 2 łyżki syropu klonowego (FiK pisze o miodzie, ale po obróbce termicznej miód zdrowotnie jest tyle samo wart, co syrop klonowy, więc ten pierwszy wolę sobie zachować do zimnych dań).

Następnie zawartość obu misek połączyłam, dodałam do tego 2 pokrojone w półplasterki banany, wszystko to dokładnie wymieszałam i zostawiam na chwilę, niech pęcznieje. W tym czasie włączyłam piekarnik, nastawiłam na 190 st. C. i wysmarowałam masłem kokosowym naczynie do zapiekania… i poszłam umyć włosy. Po upływnie mniej więcej 20 minut (od połączenia wszystkich składników, nie od umycia włosów) przełożyłam owsiankę do naczynia i włożyłam do piekarnika. Po kolejnych 20 minutach wyjęłam i z niecierpliwością czekałam, aż wystygnie na tyle, by można było kroić i jeść.

Z radością stwierdzam, że moje Dzieci coraz bardziej przekonują się do owsianki. Do jedzenia nie trzeba było namawiać, zjadły nawet z dokładką. Dokładki za dużo nie było, bo mnie to też smakowało.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O śniadniach

  1. anna pisze:

    Jeszcze nie robiłam zapiekanej owsianki, ale brzmi ciekawie. Muszę spróbować.

    • jukkasarasti pisze:

      Naprawdę warto. I gdzieś jeszcze u FiKa jest przepis na zapiekaną owsiankę z truskawkami. Mam nadzieję, że zdążę spróbować nim się truskawki skończą. A jak nie – to zrobię to z jagodami 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s