O skutkach niewyspania

Usypiałam Dziecia Starszego. Średnio skutecznie, gdyż skończyło się to tym, że obudziłam się o północy, ale uznałam, że tiffin i tak zrobić muszę. Po prostu muszę i już. Zaspana Sarasti, podobnie jak i całkiem spora ilość zaspanych ludzi ma jednak problemy z myśleniem. Wiadomo – tiffin to nie ciasto, które się piecze, więc do proporcji nie należy przywiązywać szczególnej wagi. Nie oznacza to jednak, że proporcje te należy olać całkowicie, a tak właśnie mi się zdarzyło. Nakroiłam więc bakali: daktyli (nie-izraelskich, acz kraju pochodzenia nie pamiętam), moreli, nasypałam rodzynek, o figach jakby zapomniałam, choć kupowałam je specjalnie na tę okazję… Uprażyłam na patelni porcelanowej (w przeciwieństwie do FiKa teflonu nie używam – nieco zbyt dużo o szkodliwości czytałam a „ostatnie wyniki badań” przeczące tym „pomówieniom” jakoś mnie nie przekonują) trochę orzechów brazylijskich, pozbawiłam je skórek, pokroiłam. Pokroiłam także nerkowce, pekany, orzechy włoskie, migdały prażone solone (które uprzednio obrałam z łupinek, bo nie wiem czy takie FiK miał na myśli pisząc o solonych migdałach, ale ja tylko takie w łupinkach znalazłam w sklepie), posypałam to wszystko ekspandowanym amarantusem i wymieszałam. Po czym stopiłam tabliczkę (100 g) gorzkiej czekolady wraz z 3 łyżkami oleju kokosowego i wlałam to do orzechów z bakaliami. I tu okazało się, że składników sypkich było stanowczo za dużo. Ale nic to, wymieszałam i włożyłam czy raczej wsypałam do wyścielonej pergaminem blachy. Następnie polałam to 100 gramami stopionej czekolady. Okazało się to za mało, więc dotopiłam kolejne. Pewnie gdyby ni konsystencja wyszła normalna a nie sypka, to 50 g czekolady by wystarczyło, ale trudno stopioną czekoladą smarować coś sypkiego. W efekcie otrzymałam coś, co trochę przypomina wnętrze robaczywej śliwki w powiększeniu, ukryte pod dachem z czekolady. Deser należy więc kroić w blasze i wykładać łyżką do miseczek, żeby się nie porozsypywał. Smakuje jednak wszystkim, więc pomysł do powtórzenia. Na trzeźwo. I bez orzechów brazylijskich, bo te jednak zdecydowanie mi nie smakują – ani solo ani jako dodatek do tiffinu (tiffina?). I jednak, nawet jak się proporcji nie trzymam, to chociaż wypadałoby policzyć ile u FiKa ważą suche składniki i zadbać, żeby u mnie ważyły tyle samo.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s