O pesto (wpis wspominkowy)

Dawno, dawno temu, kiedy odkryłam w necie coś takiego jak fora kulinarne, właśnie wchodziła moda na pesto. Poczytałam skład chemiczny i uznałam, że będzie mi to smakowało. Nie ważne, że nie bardzo znałam smak parmezanu i nie miałam bladego pojęcia jak smakują orzechy pinii. Nie ważne było nawet to, że jak kupiłam sobie słoiczek pesto na próbę, to 3/4 zawartości wylądowało w koszu, bo nikt tego jeść nie chciał. I tak wiedziałam, że chcę to zrobić. I z gorliwością neofity zabrałam się za kompletowanie produktów potrzebnych do zrobienia pesto. Więc na pierwszym miejscu moździerz, bo przecież bazylii nożem absolutnie i wcale traktować nie można, prawdziwe pesto robi się w moździerzu. No to mam, taki wielki, chyba granitowy. W każdym razie jeśli mi spadnie na podłogę, to raczej uszkodzi kafelki niż jemu się krzywda stanie. Jeśli zaś mi spadnie na stopę, to stopa chyba będzie nie do odratowania. Oczywiście, jakiś czas później, kiedy nie mogłam domyć palców po tym, jak rwałam listki bazylii, uznałam, że jednak można bazylię nożem… Ale wówczas jeszcze chciałam mieć pesto idealne, by nie rzec kanoniczne. Oczywiście o pesto genewskie chodzi, wszak przepisów na ten sos jest mnóstwo i nie każdy zawiera bazylię czy pinie, nawet nie zawsze musi być oliwa z oliwek. Ale skoro ojciec miał na działce piękną, tłustą bazylię, to grzech było tego nie wykorzystać. No i zrobiłam takie pesto z bazylii, pinii, sera grana padano, czosnku i oliwy z oliwek. Oczywiście w moździerzu.

Potem, kiedy się nasyciłam tym pesto, były inne – z zielonej pietruszki, ze szpinaku, z orzechami włoskimi, z pestkami słonecznika, z olejem słonecznikowym czy z pestek z winogron i serami żółtymi, jakie mi pod rękę podeszły. Byle nie były to polskie, tanie wersje parmezanu, bo tego się jeść nie dało, zwykły żółty ser (byle nie wyrób seropodobny) był już lepszy. Oczywiście z pesto mogło być wszystko – makaron, kanapka, pieczony łosoś i co tam jeszcze dało się posmarować. A kiedy nic się nie dało posmarować, to jadło się łyżeczką ze słoiczka… i też było dobre.

Kiedy zostałam matką, uznałam, że jednak takie dzieci poniżej 5. roku życia to może średnio się nadają do tego, żeby im dawać sos złożony praktycznie z samych przypraw (bo i parmezanu i oliwy z oliwek używa się także dla nadania smaku potrawie) i orzechów, a Małżonek tego nie lubi, no to sobie darowałam. Zwłaszcza że kupna bazylia nie umywa się do tej, którą ś.p. ojciec hodował na działce. Ostatnio dopiero, jak zobaczyłam, że nic rozmrożonego nie mam na obiad, to mi przyszło do głowy takie pesto brokułowe: brokuł ugotowany, a nawet ciut rozgotowany na parze, czosnek, ser jaki tam miałam, oliwa z oliwek i pestki słonecznika. No i wrzuciłam to do malaksera, po czym wymieszałam z makaronem orkiszowym, Małżonek zjadł – bo głodny, jeden Dzieć zjadł, po drugim jadłam ja, bo Małżonkowi już się dokładki nie chciało… A mnie się odechciało, bo chyba nie ma orkiszu amber durum, więc z makaronu orkiszowego to się takie kluchy po ugotowaniu robią. Więc nie wiem, czy i ewentualnie kiedy jeszcze wrócę do pesto. Wiem, że kupować to nie zamierzam.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O pesto (wpis wspominkowy)

  1. anna pisze:

    A ja używam makaronu gryczanego lub kukurydzianego i przyznam, że w smaku jest jak zwykły. Tylko oczywiście kolorem się różni. Polecam do wypróbowania. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      A da się je ugotować al dente? Bo ten orkiszowy to taki, że nie udało mi się wyłapać fazy kiedy byłby już ugotowany ale jeszcze nie rozgotowany. Czyli z tych, co by go chyba wypadało po ugotowaniu przelać zimną wodą, żeby się nie kleił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s