O świętowaniu II

Dzień Dziecka świętowałam. Konkretnie to dzień mojego dziecka. Jednego i drugiego. Skoro to jednak ja świętowałam, to słodycze były wedle mojego gustu. Chociaż gust Dzieci też brałam pod uwagę. Skoro Dzieć Starszy potrafi prawie przez sen mówić: kawa ciastko z kokosem… no to zrobiłam ciastka owsiane, ale tym razem z mielonymi orzechami laskowymi. Ot, zostały po robieniu biszkoptu orzechowego na jutro, a orzechy laskowe Młodzież też lubi. Drugi słodycz natomiast to taki, który spokojnie może być zaliczony do jednej z porcji (w zależności od źródła: pięciu lub ośmiu) owoców i warzyw, które każdy człowiek, a zwłaszcza dzieć dziennie pochłonąć powinien. Było do mianowicie dietetyczne ciasto czekoladowo-bananowe z orzechami by FiK.

Owoż ciasto robi się bardzo prosto, prościej nawet od ciastek owsianych. Po prostu miażdży się widelcem 3 obrane uprzednio banany i wrzuca do malaksera wraz ze 125 g surowego kakao i 50 g mąki kokosowej. Włącza się toto i miksuje do uzyskania jednolitej konsystencji. Następnie tę jednolitą konsystencję należy uniejednolicić dodając do masy 50 g orzechów włoskich. Tak zrobione ciasto włożyć należy do wyłożonego pergaminem kwadratowego lub prostokątnego raczej małego naczynia (FiK używa kwadratowego, o boku 17 cm, ja prostokątnego, którego boków mierzyć mi się nie chciało), rozprowadzić równo (czyli sztuka, której skoro do tej pory nie opanowałam to chyba nigdy nie opanuję) i włożyć na noc do lodówki. Rano wyjąć wraz z pergaminem, wyłożyć na deskę, pergamin zdjąć, ciasto pokroić na porcje. I delektować się.

No i z tym delektowaniem się to już był problem. Ale tak do jest, jak się robi odstępstwa od przepisu. Bananów nie kupowałam z wyprzedzeniem, bo Dzieciaki by zjadły nim bym ciasto zrobiła, więc wyszło tak, że zamiast 3 dużych dojrzałych bananów dałam 3 małe nie do końca dojrzałe banany. Wyszło więc ciasto cokolwiek za suche i cokolwiek za gorzkie. Z uwagi na ceny zarówno surowego kakao, jak i mąki kokosowej, do ponawiania prób wrócę kiedy (jeśli?) już będę miała własne pieniądze. Ale generalnie ciasto warte powtórzenia, bo jednak 6. zmysł podpowiada mi, że powinno mi smakować, w kwestiach zaś kulinarnych 6. zmysł rzadko mnie zawodzi. Ale Młodzież ciastem i tak nie pluła. No, ale skoro jadła czekoladę 92%, którą kupiłam sobie na Dzień Matki i która była moim nieskromnym bez smaku, choć powinna być gorzka, to dlaczego ciastem miałyby wzgardzić?

Z okazji swojego święta Potomstwo dostało prezent, jakich z reguły nie lubię ani robić ani tym bardziej dostawać czyli prezent praktyczny. Kupiłam im (wspólnie), coś, co dawniej zwałoby się wiszącą półką na zabawki, dziś zaś nazywa się organizerem na zabawki. Jak zwał, tak zwał, prezent się Potomstwu spodobał. I nie ważne, że chwilowo nie ma gdzie go powiesić i nie bardzo wiem, czy do czasu kiedy już będzie gdzie go wieszać zdoła przetrwać. Grunt, że się podoba.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O świętowaniu II

  1. anna pisze:

    Muszę to ciasto z bananami koniecznie wypróbować. 🙂 Robiłam pannę cotę z sosem z owoców (truskawki i mrożone porzeczki). Pychota, choć kalorii ma taki deser masę. A i ciasto zrobiłam z galaretką i truskawkami. Dzieciom smakowało. Ja niestety ciacha nie jadłam, bo biszkopt był tradycyjny. 🙂 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Tradycyjnie zazdraszczam umiejętności zrobienia biszkoptu. Mnie to jakoś w najlepszym razie średnio wychodzi. A gdzieś widziałam przepis na biszkopt bez glutów, może kiedyś spróbuję… Ja wczoraj z ciastami nie mogłam przeginać, bo dziś też okazja do świętowania, a przecież nie będę jechać na wczorajszych słodkościach 😉

      • anna pisze:

        Przepis na biszkopt bez glutów też znalazłam, ale jeszcze nie próbowałam. Mam też jeden kupiony w torebce, taki gotowy, chyba go muszę wypróbować. 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        Za mną chodzi taki lekki deser: zmiksować truskawki z jogurtem na koktajl, do tego żelatyna i trochę całych truskawek a wszystko to wylać na biszkopt… i do tego właśnie chciałam upiec bezgluta. Bo jak już ma być lekko, to niech będzie naprawdę lekko. Do gotowców zaś podchodzę cokolwiek sceptycznie. No, ale skoro już masz, to grzech wyrzucić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s