O zakupach II

Malakser sobie kupiłam. Ostrza ma niezłe – jak tylko odpakowywałam takie ostrze z folii to się ładnie wzdłuż całego kciuka zacięłam. Nie, nie obraziłam się na sprzęt, w gruncie rzeczy lepiej się zaciąć ostrym ostrzem niż tępym. Potem zauważyłam że brak temu malakserowi jednego dość mało istotnego elementu. Ale ponieważ zakupu dokonywałam w sobotę to wolałam w niedzielę utrzeć przy pomocy nowego sprzętu marchewkę i jabłka na surówkę niż w poniedziałek lecieć upominać się o tarkę o takich ostrzach, jakich nigdy do niczego nie używałam. Ponieważ od czasu zielonego koktajlu Potomstwo upomina się o koktajl, zakupiłam mango, banany i awokado i dziś zabrałam się za robienie koktajlu. Wszystkie elementy sprzętu poskładałam jak instrukcja uczy, składniki koktajlu czy raczej musu wrzuciłam do miski, włączam – a tu nie działa. Sprawdzam więc czy sprzęt jest podłączony do prądu, bowiem jak uczy doświadczenie nie tylko własne, najczęstszą przyczyną niedziałania sprzętu jest właśnie brak podłączenia do prądu. No ale patrzę, a kabel jest podłączony. Że z gniazdkami wszystko w porządku wiedziałam, bowiem rano mieliłam kawę w młynku podłączonym do tego samego przedłużacza. Próbuję włączyć sprzęt raz jeszcze… i nadal nie działa. No to biorę za kabelek i przeciągam ręką od gniazdka wzdłuż kabelka… a on mnie do zupełnie innego sprzętu prowadzi. A taki sam biały i nawet wtyczka taka sama jak te od malaksera.

Nie wiem jak długo jeszcze będzie sprzęt działał, ponieważ Dzieciaki zagustowały w koktajlach, więc skoro pora dobra, to pewnie będę często robić. A tu jeszcze na blogu FiKa całkiem sporo przepisów na fajne ciasta bez pieczenia. I Dzień Dziecka się zbliża i urodziny Dzieci… I generalnie wszycyśmy słodyczożerni, więc niech to będą ciasta z bananów czy daktyli niż kupny badziew z mąki pszennej i białego cukru. W każdym razie nawet dziś już surowe kakao przyszło więc chyba wszystkie składniki do kilku brownie wg FiKa już mam. Tylko trzeba się na jedno zdecydować żeby na dzień dziecka zrobić. Albo w tortownicy jako tort na urodziny Starszego Dziecia…

I jak ja tu mam się za pracą oglądać, jak ja bym tak mogła zamelinować się w kuchni i gotować, piec, miksować, wekować. A potem przejść do pokoju i jeść, jeść, jeść…

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O zakupach II

  1. anna pisze:

    A ja ostatnio też poszłam w koktajle (przez Ciebie). 🙂 I zrobiłam taki: pomarańcza (sok wycisnęłam najpierw) + gruszka + szpinak + garść czarnej porzeczki. Wyszło super. I kolor był odpowiedni, żeby rodzina się przełamała. Oczywiście, przemilczałam udział szpinaku. 😉 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      A czarna porzeczka to już rośnie? czy zmrożona?
      Niby brzmi kusząco, ale na razie to ja się boję czarnojagodowych koktajli, bo plam z tego to nijak sprać się nie da… Chociaż z drugiej strony – już nauczyłam się rozbierać Młodzież przed jedzeniem 😀
      Ja jednak kupiłam melona, mango, kiwi i banany. A sok to z cytryn będzie. Nie wiem z czego jutro zrobię, ale melon to się chyba dopiero w sobotę nada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s