O wizytach

U Neuro byłam. Tak w celach przeglądowych. W końcu jak się ma dobrego neuro to warto go odwiedzać od czasu do czasu, żeby się upewnić, że wszystko jest mniej więcej w porządku. No i neurologicznie podobno jest bardzo dobrze. To dobrze. A z innymi rzeczami to on ma ze mną taki problem, że ja źle leki znoszę – przewód pokarmowy wysiada jak muszę za dużo łykać, a i tak nie zawsze widać efekty. No to mu wytłumaczyłam, że ostatnio zapisane leki to przestałam brać jakiś miesiąc temu. Jak mi się skończyły te, co mi zapisał, to byłam jeszcze u Pierwszego Kontakta po receptę ale jak leki z tejże mi się skończyły to spasowałam, z powodu, że:

a) Małżonek jak był mnie rejestrować to nogę skręcił i miał z tego tytułu 2 tyg. L4,

b) przez te jakieś 3 miesiące brania pastylek nie zauważyła u siebie zmian ani na lepsze ani na gorsze, to po co mam narażać zdrowie Małżonka, jak w moim i tak zmian nie widać.

No to teraz zapisał mi co innego, ale już oszczędnie. No to sobie będę oszczędnie te leki zażywać. I może do jesieni jakoś dożyję bez problemów. Bo jeśli nie będzie problemów ze zdrowiem, to się dopiero koło września widzieć będziemy. I mam nadzieję, że nie zajdzie potrzeba wcześniejszych prób kontaktowania się. Choć jak znam życie, to jeśli mi się pogorszy, to pewnie wtedy, jak Pan Doktor na urlopie będzie…

Ale tak sobie myślę, że skoro te leki na mnie nie działają, a na żołądek i wątrobę szkodzą, to może rzeczywiście wziąć się za te diety. Bezgluten chodzi za mną, ale jakoś wciąż mnie dopaść nie może. Choć powoli się do mnie zbliża. Na razie walczę z pszenicą i odkrywam uroki bezglutenowego owsa. To drugie to dlatego, że skoro owies ze swej natury glutenu nie zawiera, to po co mi taki, który jest glutenem zanieczyszczony? To tak, jakbym sobie kupowała kaszę jaglaną glutenową. Bez sensu. No i się dziś zrujnowałam na – jak to piszą – bezglutenową mąkę kokosową. Ciekawam, czy glutenowa mąka kokosowa istnieje… bo jakoś o kokosach czy innych orzechach z glutenem nie słyszałam.  Mało kupiłam tej mąki, bo drogie toto niemożebnie, ale u FiKa fajne przepisy na bezglutkowe ciasta widziałam właśnie z mąką kokosową. A w końcu Dzień Dziecka się zbliża i okrągłe urodziny Dziecia Starszego, i połówkowe Dziecia Młodszego – to już jak mają łasuchować, to zdrowo.

Jednak z uwagi na ceny mąki kokosowej czy mąki migdałowej uznałam, że chyba bardziej opłaca mi się zainwestować w malakser i zająć się wytwarzaniem takiej mąki. Miałoby to tę zaletę, że produktem ubocznym procesu wytwarzania takiej mąki jest mleko kokosowe tudzież migdałowe. A to by się przydało, bo czy mam nietolerancję glutenu to nie wiem, ale wiem, że mam nietolerancję na krowie mleko. W dodatku podejrzewam Dziecia Młodszego o takową nietolerancję. Warto by więc znaleźć alternatywę dla mleka krowiego, a o kozie świeże trudno. No to niech będzie kokos i migdał.

Tylko jak tu pogodzić nieustające poczucie ciągłego zmęczenia, hiperaktywność w kuchni i poszukiwania nowej pracy? Oto jest pytanie. Może jeśli bym zaczęła być bezglutem, to chociaż to zmęczenie by choć trochę odpuściło? I tak w ogóle jak patrzę, jakie fajne kobitki są bezglutami i chwalą sobie tę dietę, to aż się chce dołączyć… jak się już spróbuje domowych hamburgerów wg FiKa i paru innych glutów z jego blogu. Ale to wszystko i tak bez pszenicy, tę będę – jak długo diety nie zmienię, zastępować orkiszem.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O wizytach

  1. anna pisze:

    Polecam Ci bezgluten. Ja już tak chyba od dwóch miesięcy i znacznie lepiej się czuję. Mąkę kokosową też kupiłam, ale ta nie była taka droga, najdroższa migdałowa. I wpadłam na pomysł, że może następnym razem płatki migdałowe zmielę w młynku, też powinno wyjść. Wypróbowała też następny chleb bezglutenowy, z rodzynkami, taki słodkawy. W tygodniu na pewno wrzucę przepis. Ale chodzą za mną bułki. O, jak ja bym bułę pożarła… 🙂 🙂 Mam przepis i muszę go wypróbować. 🙂
    A co do mąki, to z ciecierzycy jest w przyzwoitej cenie. Też ją stosowałam do pieczenia chleba.

    • jukkasarasti pisze:

      Przepis na make kokosowa i migdalowa jest troche bardziej skomplikowany. Ale w efekcie otrzymuje sie jeszcze mleko kokosowe/migdalowe 🙂 Za mna chodzi chleb dyniowy bezglutenowy z blogu FiKa… Ale domowe hamburgery tez a one nijak nie sa bezglutenowe.

  2. demirja pisze:

    a może, zanim 100% diety bezglutowej wprowadzisz, to jeszcze po drodze warto pomyśleć o odrobaczaniu? Nadmiar robali w organizmie też daje w efekcie zmęczenie, apatię oraz wpływa na niską tolerancję różnych produktów oraz bardzo często na obniżenie odporności i w reszcie – na niską skuteczność przyjmowanych leków

    • jukkasarasti pisze:

      Stawiam na to, że gdybym miała nadmiar robali, miałyby i te robale moje dzieci. Nie mają – były badane pod tym kątem. A odporność jak na SMa mam dość sporą – rzadko się przeziębiam i nawet jak dotąd (i mam nadzieję, że nadal tak będzie) dość łagodnie choroba się ze mną obchodzi.

      • demirja pisze:

        życzę więc aby jak najdłużej tak było 🙂

      • jukkasarasti pisze:

        Dzięki. Generalnie staram się tak jeść i żyć, żeby swoją odporność utrzymywać, a u dzieci – hodować.
        A tak jeszcze a props robaków – jesienią funduję sobie taką zdrową profilaktykę – kupuję dość młode dynie i zjadam pestki razem z łupkami. Szkoda, że nikt nie chce mnie naśladować… nawet jak zblenduję to Dzieciakom i dodam miodu i cynamonu to plują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s