O przygotowaniach do świąt

Jak zwykle nie wyrobiłam. Cóż, kiedy słońce świeci naturalna wit. D dla Dzieciaków najważniejsza. Spacer musi być i nie ma, że bałagan. Z ciastami wyrobiłam się tak mniej więcej. znaczy wczoraj upiekłam ostatnie – sernik. I poszłam, spać znów mocno po północy. W mieszkaniu tragicznie, ale przynajmniej okna wszystkie pomyłam. I właściwie nie wiem dlaczego ja o tym nadal myślę jak o największym koszmarze… A może wiem. Po prostu zakodowałam to sobie w czasach, kiedy byłam dzieckiem, okna miałam rozkręcane, stare z drewnianym framugami, więc było 2x więcej szyb do umycia a framugi myło się koszmarnie. I w sumie teraz, jak już myję te okna, to doceniam to, co mam. Ale nim się wezmę za mycie to zawsze myślę o tym, jak o czekającym mnie koszmarze. I nawet z koszyczkami wyrobiłam się tak, że całkiem wcześnie szliśmy święcić. Fakt, pisanki robię ekspresowo – naklejam na jaja folię termokurczliwą, zanurzam w gorącej wodzie i jest. Może za rok, ale chyba raczej za dwa będziem malować. O ile mi zdrowie pozwoli… Na razie Dzieciaki nawet takimi były zachwycone.

I jak tak sobie siedzę w kuchni i gotuję czy piekę. to myśl o znalezieniu pracy jawi mi się równie nieprzyjemnie, jak myśl o jej nie znalezieniu. Praca na etacie bowiem oznaczać będzie mniej czasu na gotowanie. I to nie jest kwestia, że wystarczy się dobrze zorganizować. Jak się rusza jak mucha w smole, a każda próba przyspieszenia kończy się tym, że wszystko z rąk leci to nie ma co się łudzić, że przyszykowanie obiadu bez korzystania z „pomysłów na…” i tym podobnych wynalazków zajmie mniej czasu. A przecież jeśli się kocha kuchnię i własne dzieci (Małżonkowi i tak obojętne, co je i jak chce jeść niezdrowo to żadne moje wysiłki na nic się nie zdadzą) to się nie korzysta z żadnych „udogodnień”. Więc może ja po prostu zacznę w końcu spisywać swoje durne pomysły i jak już coś z tego zbiorę to porozsyłam gdzieś, może ktoś się zainteresuje wydaniem tego?

Tymczasem jednak mimo że Święta, wypada wykorzystać czas, kiedy pozbawiona jestem lapka i postaram się choć trochę zmniejszyć zaległości porządkowe.

A wszystkim, którzy mimo Świąt zajrzą tutaj – udanego Dyngusa (czyli stopnia umoczenia takiego, jakiego sam zainteresowany sobie życzy) i udanego spalania świątecznych kalorii. I zdrowia – bo to najważniejsze.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s