O pierwszych śniadaniach VI

Granolę robię sobie i Młodzieży od jakiegoś już czasu. Zawsze to jednak wariacje nt. jednego i tego samego przepisu. Chciałam kiedyś spróbować innej, ale zawsze zapominałam poprosić koleżankę, która robi granolę z przepisu Nigelli Lawson, żeby mi przyniosła trochę na spróbowanie. Teraz już wiem, że z przepisu Nigelli nie będę robić, gdyż postanowiłam odjąć z mojej granoli miód/melasę/syrop klonowy. Nie powiem, ograniczyć ilość słodkiego, bo do prażonych składników suchych dodaję znacznie więcej bakalii. Znów FiK mnie zainspirował. Oczywiście u mnie nie jest dokładnie jak u niego, zresztą, on sam podaje, że proporcje i skład należy sobie dobrać wedle upodobań. U mnie to było szycie z resztek.

Do piekarnika włożyłam, po uprzednim wymieszaniu: opakowanie płatków owsianych ekologicznych (400 g), resztki pestek dyni, resztki pestek słonecznika, trochę posiekanych orzechów laskowych, trochę posiekanych nerkowców, garść albo i dwie sezamu niełuszczonego (czy jak mu tam było), garść siemienia lnianego ekologicznego (ale nie budwigowego, tego bowiem bałabym się podgrzewać), tłuczone niepalone kakao, wiórki kokosowe. Piekłam jak FiK przykazał: 45 min. w 180 st. C, co jakiś czas mieszając. I jeszcze chwilę zostawiłam w otwartym, stygnącym piekarniku. Po czym wyjęłam do ostygnięcia. Ostygnięte wymieszałam z rodzynkami, winogronami suszonymi, żurawiną, posiekanymi: suszonymi morelami, daktylami, figami. Żeby siary nie było, wszystkie bakalie były ekologiczne. No, w każdym razie nie konserwowane związkami siarki.

Dzieciom chyba pasuje bardziej niż poprzednia granola. Bo skoro nie lubią owsa, to mają więcej bakalii do wyciągania. Jak mój Małżonek owdowieje i poślubi jakąś złą macochę, to moje Dzieci będą miały wprawę w oddzielaniu pisaku od maku. Dziś ćwiczą na oddzielaniu owsa od całej reszty granoli.Następnym razem drobniej bakalie posiekam – niech się uczą, wszak nie wiadomo co los przyniesie.

Mnie pasuje, bo lubię i owies, i orzechy i bakalie. Na śniadanie podawałam z jogurtem, ale sama podżeram na sucho i też jest dobrze… znaczy smacznie, bo dobrze to może niekoniecznie, gdyż jak powiadają: co za dużo to nie zdrowo. A szkoda

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O pierwszych śniadaniach VI

  1. anna pisze:

    A ja wczoraj wieczorem robiłam ciasteczka owsiane, bo sobie moje dziecię zamarzyło. 😉 Mieliłam płatki owsiane w młynku i chyba wyszło całkiem nieźle. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s