O rocznicach IV

Dziś przypada 81. rocznica urodzin Philipa Zimbardo. Jeśli przeczytam jeszcze którąś z jego prac, opiszę to tam, gdzie piszę o książkach, ale ponieważ Zimbardo to psycholog a nie pisarz, to tu sobie o nim, czy raczej o moim stosunku do niego popiszę.

Najbardziej znany jest z przeprowadzenia w 1971 r. Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego, dziś wymienianego obok eksperymentu Stanleya Milgrama i paru innych jako eksperymenty zakazane, z uwagi na skutki, jakie wywarły na psychikę uczestników. O szczegółach samego eksperymentu pisać nie będę, bo wielokrotnie był opisywany a i filmy niekoniecznie dokładnie go odwzorowujące powstały. Mimo, iż etycznie eksperyment był wątpliwy, i zakończyć się musiał przez przewidzianym terminem, trudno potępiać autora za samo przeprowadzenie. Po pierwsze – sam Zimbardo nie przewidział wyniku, nie przewidział nawet, jak na niego wpłynie ten eksperyment. Po drugie – gdy już się zorientował, jak naprawdę się kształtuje sytuacja więzień-strażnik i jak łatwo przejść od roli badacza przeprowadzającego eksperyment do roli nadzorcy więzienia, poświęcił czas na badanie tych zależności i na ostrzeganie, jak unikać tego typu pułapek. Uczestnicy eksperymentu, którym w udziale przypadła rola strażników, przerażeni, jak łatwo w nią weszli, zajęli się badaniami nad poprawą warunków w więzieniach. Poza tym dzięki temu eksperymentowi łatwiej zrozumieć, dlaczego np. niemieccy dozorcy obozów hitlerowskich potrafili być cudownymi mężami i ojcami w domu i budzącymi grozę katami w obozach.

O eksperymencie czytałam dawno, dawno temu. Początkowo krótkie wzmianki, z czasem śledziłam wszystko, co ukazało się na jego temat. Widziałam też film Oliwiera Hirschbiegla Eksperyment i wówczas nawet mi się podobał. Później dowiedziałam się, jak mocno film odbiegał od samego eksperymentu i że Eksperyment zakończył się cokolwiek inaczej. Oryginalny film obrazujący przebieg Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego, Cicha furia – też widziałam. Nie tak efektowny jak fabularny, tym jednak lepszy, że prawdziwy – jest to bowiem zapis kamer zainstalowanych w „więzieniu”. Jednak wszystkie te wycinki prasowe, jakie dane mi było przeczytać to nic w porównaniu z książką, którą Zimbardo opublikował kilkadziesiąt lat po przeprowadzeniu eksperymentu. Efekt Lucyfera to praca traktująca nie tylko o tym, co się zdarzyło w podziemiach Uniwersytetu Stanforda w 1971 r., książka ta to efekt wieloletnich badań różnych psychologów nad tym, jak to się dzieje, że dobrzy ludzie potrafią posunąć się do okrucieństwa. Poza opisami własnych i cudzych eksperymentów, dowodzących, że tak naprawdę istnieje wiele okoliczności, w których normalny, dobry człowiek zachowa się mocno niemoralnie Zimbardo uczy, jak rozpoznawać odpowiednio szybko takie sytuacje i jak na nie odpowiadać. Pokazuje także przykłady ludzi, którzy nie dali ponieść się sytuacji i do końca zachowywali się tak, jak powinni. Ulubiony przykład to osoba, która jako jedyna podczas Stanfordzkiego Eksperymentu zobaczyła nie więźniów i strażników, tylko „biednych chłopców” i właśnie dzięki której eksperyment został przerwany w połowie przewidzianego nań czasu. Osobą tą była jego ówczesna doktorantka, a obecnie od wielu lat żona profesora Zimbardo – Christina Maslach.

Właśnie tym, za co jeszcze cenię Zimbardo, jest fakt że od lat nieprzerwanie żyje w jednym i tym samym związku małżeńskim. Co więcej, wnosząc z wywiadów, nadal są bardzo szczęśliwym małżeństwem. Owszem, lubię sobie w powieściach poczytać o trudnych, burzliwych i niekoniecznie szczęśliwych związkach, ale jeśli mam czytać o realnie żyjących ludziach, lubię wiedzieć, że w czasach, gdy o rozwód bardzo łatwo, istnieją małżeństwa potrafiące przeżyć ze sobą wiele lat. I to nie dlatego, że boją się samotności, że skoro już się tak przyzwyczaili, to niech tak już zostanie, tylko dlatego, że naprawdę chcą być ze sobą.

 

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s