O prawie jazdy

Otóż takowego nie posiadam. Co więcej nigdy nawet nie próbowałam sobie wyrobić. Zawsze uważałam, że komunikacja publiczna jak najbardziej wystarczy. Zawsze można wysiąść wcześniej i trochę się przejść, zawsze można było z pracy wrócić na piechotę…

W sumie to wątpię, żeby mi się udało zrobić to prawko, bo już jednak wiek taki, że pewnych rzeczy się nie chce, poza tym, skoro do tej pory nawet nie próbowałam sobie wyrobić, to widać nie podejrzewałam, żeby mi się to mogło udać. Teraz jedna zaczęłam do tego dojrzewać. Raz – mój gin przyjmuje w takiej przychodni, do której autobusem raczej się nie dojedzie. Poza tym ostatnio tak pozmieniali ruch w najbliższej okolicy, że właściwie w wiele miejsc trudno dojechać. No i coraz bardziej poraża mnie kultura osobista kierowców autobusów czy motorniczych tramwajowych. Ja rozumiem, że biegnę sobie i widzę, jak tramwaj/autobus do którego próbowałam zdążyć już rusza. Ale jak przechodzę przez wszystkie zielone światła (a dużo tego jest na bardzo krótkim odcinku) a potem szybciutko truchtam z dwójką dzieci do tramwaju, który właśnie nadjechał a drzwi zamykają mi się dosłownie przed nosem i motorniczy nawet nie reaguje, jak ktoś z przodu pokazuje, że ludzie chcą wsiąść, to już przegięcie. W każdym razie odechciewa się przechodzić okrężną drogą na światłach, skoro można na skróty tam, gdzie sygnalizacji nie ma… a ulica do przekroczenia tylko jedna. Podobnie marzę o prawie jazdy ilekroć obawiam się, że ja wysiądę z autobusu, a któreś z dzieci zostanie. Albo jak kierowca zamyka drzwi przed nosem i nawet nie rusza, bo ma czerwone światło. Więc może lepiej zaryzykować choć raz i zapisać się na kurs… Jak za pierwszym razem się nie uda, drugiego już nie będzie. Doświadczenie życiowe pokazuje,  że jak chcę czegoś za bardzo to się i tak później okazuje mi do niczego nie potrzebne, a tylko zdrowie czy nerwy na tym tracę. Ale przynajmniej jak mi się nie uda, to będę wiedziała na pewno, że to nie dla mnie. W końcu o internecie też kiedyś myślałam, że to nie dla mnie, a obecnie większość moich znajomych stamtąd właśnie pochodzi… Nawet Małżonek znalazł mnie w internecie. Ale dzieci zostały poczęte już bez pośrednictwa sieci.

P.S. A tak w ogóle to chwilowo nie posiadam chwilowo dostępu do internetu, więc jak mogę to korzystam z małżonkowego. A mogę głównie jak on jest w pracy.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „O prawie jazdy

  1. anna pisze:

    Ja mam prawko, ale odkąd mąż zmienił samochód na wielką kobyłę kombi, to normalnie się boję nim jeździć, bo mam problem z parkowaniem. A mieliśmy kiedyś takie ładne małe i zgrabne autko… 😉 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Małżonek też ma kombi (czemuś zawsze w pierwszym odruchu chcę to pisać z wielkiej litery – tak gra i trąbi zespół Kombi 😉 ). Ale ja gdybym sobie jakimś cudem zrobiła to prawko, to bym chciała, żeby mi kupił coś malutkiego na mój własny użytek. Nie wierząc, że mi się uda z tym prawem jazdy, obiecał, że jak zrobię to mi kupi. Szkoda by więc było nie spróbować 😉

  2. zosiako pisze:

    duży samochód to jest to, nie męczę się przy wsiadaniu i wysiadaniu, dzieci z tyłu mają tyle miejsca, że nie wpychają mi kolan w plecy, a w bagażnik udepczę zarówno zakupy jak i szkolno – sportowe czamadany, a że lekki problem z parkowaniem jest, to fakt. codziennie jeżdżę kombi, więc już przywykłam, gorzej jak muszę mężowską terenówkę wziąć – to dopiero wyzwanie znaleźć miejsce postoju dla takiej landary. nie wyobrażam sobie życia codziennego bez samochodu.
    Jukka – wybieraj samochód jaki Tobie się podoba i ucz się do egzaminu. moja koleżanka zrobiła prawo jazy mając 40lat i od dwóch lat śmiga po mieście, obecnie przy każdej możliwej okazji wspominamy wyciąganie jej na egzamin, ponieważ przestraszyła się i nie chciała pójść.

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki za wsparcie moralne 🙂
      Ja już wiem, który samochód misie podoba. Ale kurs to chyba jak Młodzież w przedszkolu będzie…

      • zosiako pisze:

        wsparcie moralne jak najbardziej jest i będzie. i nie czekaj, aż dzieci pójdą do przedszkola, kursy są organizowane też popołudniu, więc będzie okazja, aby tatuś trochę się zaangażował. kuj żelazo póki gorące 😉

      • jukkasarasti pisze:

        Jak Małżonek przychodzi do dom, to na ogół jestem tak padnięta, że na nic nie mam siły. Ale jak odzyskam własny internet, to poszukam…

  3. zosiako pisze:

    a małżowski internet ma zablokowane wyszukiwanie kursów na prawo jazdy ? 😉 daj znać jak wyniki poszukiwań 🙂

  4. zosiako pisze:

    kontrolnie – zakupiłaś pytania do egzaminu i przykładowe testy? w wybiórczej były..

    • jukkasarasti pisze:

      Nie, nie zakupiłam. Ja po prostu żyję totalnie odcięta od świata, więc nie wiem co i kiedy w jakiej gazecie się pojawia. Ale dzięki za info, najwyżej zapytam Małżonka czy u niego w robocie będą – bo tam czasem zostają dodatki z Wybiórczej, które nikomu nie są potrzebne. A prawo jazdy chyba wszyscy tam mają. I jednak poczekam aż Młodzież do przedszkola pójdzie… Po prostu jak Małżonek wraca z roboty jestem tak wyprana, że na nic nie mam siły, a roboty i tak mam od cholery i trochę :///

  5. zosiako pisze:

    mnie jazda samochodem generalnie relaksuje, więc kurs mogłabyś potraktować jako odskocznię od codzienności, taki resecik 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s