O oponkach

Chociażem mocno niefiligranowa, to jednak raczej nie przypominam maskotki Michelina. U mnie to raczej odwrotnie – wszystko zaokrąglone, prawie brak fałdek i oponek wszelakich. Dlatego też mogę być pewna, że nawet jak na tłusty czwartek zjem kilka(naście?) oponek, to mi się żadna pod śladowymi ilościami biustu jakie mam, nie zrobi. Owszem, trochę pójdzie w brzuch, ale trochę w tyłek, trochę w uda i może się uda zachować wrażenie, że niewiele mi przybyło.

Wprawdzie przepis na oponki miałam zapodawać wraz z fotografią w tłusty czwartek, kiedy już rzeczone zrobię, jednak na prośbę Zofii zapodaję już dziś. Wszystkie dwa jakie posiadam. Wypróbowałam oba, ale jeśli będę robić, to nie wiem, z którego.

Oponki drożdżowe

2 szkl. śmietany

5 dag drożdży

1 łyżka cukru

4 jaja

sól

3 łyżki cukru

mąka – ile wejdzie

Śmietanę z łyżką cukru i drożdżami wyrobić. Jaja z resztą cukru i solą połączyć i dać do śmietany. Na stolnicę wysypać mąkę i wylać zaczyn. Odstawić. Lekko rozwałkować. Wykrawać szeroką szklanką a w środku kieliszkiem na wylot. Ułożyć do wyrośnięcia i smażyć na głębokim tłuszczu.

Przepis był chyba kopiowany, bo brzmi zbyt idiotycznie, bym sama go mogła tak skądś przepisać. Więc może przetłumaczę na polski, a przynajmniej na swoją kolejność działań: zaczyn robię jak powyżej. Po czym wsypuję do niego szklankę mąki i wyrabiam. Wyrabiając dosypuję mąki dopóki nie osiągnę pożądanej gęstości. Pożądana to dość luźna, ale bez przesady – tak, żeby się dała rozwałkować. Pamiętam, że w dyskusji pod przepisem ktoś był oburzony, dlaczego nie podano dokładnej ilości mąki. Mnie doświadczenie podpowiada, że podano idealną ilość mąki. Stosując się dokładnie do jakiegoś przepisu zdarzało mi się za każdym razem otrzymywać ciasta o rożnej konsystencji. Więc może lepiej dawać tej mąki dokładnie tyle ile wejdzie, ile ciasto jest w stanie wchłonąć. I jeszcze jedna rzecz, której nie ma w przepisie, a być powinna w każdym przepisie na ciasto smażone na głębokim tłuszczu: łyżka wódki/łyżeczka spirytusu tudzież łyżka octu do ciasta. No i zazwyczaj oponki posypuje się cukrem pudrem, o czym autor przepisu także jakby zapomniał. Albo ja nie skopiowałam.

Oponki serowe

1 kg mąki

1,2 kg zmielonego twarogu

1 kostka roztopionego masła

1 łyżeczka sody

1 szkl. cukru

6 jaj

3 łyżki alkoholu

Zagnieść ciasto, wałkować na grubość 1,5 cm. Wykrawać szklanką i kieliszkiem oponki i smażyć na głębokim tłuszczu. Usmażone posypać cukrem pudrem.

W oryginale przepisu jest smażyć na głębokim oleju, ale drzewiej smażyło się na smalcu i też było dobrze. Ja nie wiem, na czym będę smażyć, bo najlepszy do smażenia takich rzeczy jest chyba olej z kokosa, ale to kosztuje… Więc może raz do roku można się podtruć tym olejem z pestek winogron, bo jeśli już smażę na oleju to tylko na takim. Albo kupię smalec jeśli mi się uda dostać taki, co to nie będzie pięknie skwareczkami zajeżdżał. Nie, żebym nie lubiła raz na czas zjeść chleba razowego ze smalcem i skwarkami, ale raczej by mi nie przyszło do głowy posypywać go cukrem pudrem.

Wiem, że to banalne, ale może warto napisać – oponki najlepiej wykładać na ręcznik papierowy, niech się trochę tego tłuszczu pozbędą. I wiem, że smażyłam z obu przepisów, ale nie pamiętam ani tego, które mi bardziej pasowały, ani tego, czy do tych serowych dawałam faktycznie tyle cukru, nauczona bowiem jestem, że nie powinno się smażyć ciasta z cukrem, bo cukier się przypali a ciasto nadal będzie surowe. Więc może zamiast dużej ilości cukru dodam małą ilość ksylitolu. Ten się na pewno nie przypala. To, co najbardziej pamiętam z oponek to to, co najbardziej smakowało: malutkie pączusie czyli dziurki oponek. Tak ładnie się to zjada, nawet się człowiek nie spostrzeże jak zje całą kopę.

No i jeśli się zdecyduję na oponki serowe, to muszę pamiętać, że jednak z połowy proporcji powinno wystarczyć. Już sobie swojego czasu robiłam rogale drożdżowe tak cokolwiek bezmyślnie z całego kilograma mąki. No to część zamroziłam. A oponek to jakoś mrozić nie zamierzam i co gorsza one już na drugi dzień są twarde. O ile minie pamięć nie myli dotyczy to zarówno drożdżowych jak i serowych.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O oponkach

  1. anna pisze:

    Ja najczęściej robię oponki serowe. 🙂 A w tym roku chyba powstaną faworki. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Też coraz bardziej się skłaniam ku serowym. Faworki robiłam raz w życiu – w szkole podstawowej na lekcjach ZPT i się cokolwiek zraziłam. Po prostu cokolwiek za późno uświadomiono mi, że to trzeba przewracać, więc z jednej strony wyszły cokolwiek mocno przyrumienione. Niby dało sie toto jeść, zwłaszcza że posypałam cukrem wanilinowym, ale uraz pozostał. Zwłaszcza że w domu rodzinnym nie robiło się żadnych smażonych ciast. Może za rok znów spróbuję.

  2. zosiako pisze:

    idąc wcześniejszym tropem u mnie i oponki i faworki. wszystko wirtualnie 🙂 do bólu, no chyba, że mnie szkodniki zmuszą to szarlotkę upiekę – zgodnie z zasadą męża, że wszystkie ciasta są dobre pod warunkiem, że to szarlotka.

    • jukkasarasti pisze:

      Mój na szczęście docenia fakt, że gotuję i piekę i nie ma szczególnych wymagań. Ja entuzjastką szarlotki nie jestem, więc nawet nie umiem robić.

  3. Pingback: O tłustym czwartku | Jak kura pazurem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s