O życiu prawie jak z książki

Rano Sarasti słucha powieści i jest urzeczona sceną, w której kilkuletni chłopiec chce spróbować groszku w sosie wasabi.

– Nie będzie ci smakowało – mówi tata.

– Ale tato, proszę.

– Ale to naprawdę jest bardzo ostre.

– Tato, ale to tak ładnie wygląda.

– No dobrze.

Dzieć zjada troszkę, natychmiast wypluwa i z żalem:

– Dlaczego mnie nie ostrzegłeś?!

Po południu Sarasti je pizzę. Najostrzejszą, jaką Małżonek mógł znaleźć w ofercie pizzerii z której mieli groupona, taką z salami i z papryczką jalapeno. Biednym wygłodniałym dzieciom odrywa ranty od pizzy uważając, by nie załapały się na kawałek papryczki, ale biednym wygłodniałym to nie wystarcza, więc sięgają po całe kawałki. Każdy Dzieć został uprzedzony, że po więcej to może iść do taty, bo tata ma z ananasem, ale każdy Dzieć polizać musiał pizzę mamy. I każdy Dzieć się poryczał.

Niby każda z tych scen banalna i typowa dla dzieci wieku bardzo małoletniego, ale jak się tak o czymś czyta w książce i zaraz po tym widzi to w życiu, to fajnie wygląda. I przynajmniej wiem, że mam dzieci normalne, i że amerykańskie dzieci opisywane przez francuskiego pisarza też tak mają…

*Opisywana scena pochodzi z powieści Telefon od anioła Guillaume Musso.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s