O zimie II

DSC00065Przyszła i nie wiem jak długo zostanie. Dlatego też postanowiłam wykorzystać to, że jest i zrobić to, o czym od dawna marzyłam, czyli ulepić bałwana. Ubrałam więc Potomstwo w nieprzemakalne spodnie, śniegowce i zimowe kurtki, po czym wyszłam z nimi na małe zakupy do pobliskiego warzywniaka. Nie wracając do domu zakupy umieściłam na balkonie (zaletą mieszkania na niskim parterze jest nie tylko mało schodów do pokonania) i zaczęłam robić bałwanka. Dzieć Starszy dziarsko pomagał mamie, oblepiał białym śniegiem nieczyste miejsca na śniegowym ludku, wyrywał suche chwasty na ręce, pomagał umieścić kulki śniegowe na główce, żeby było coś na kształt rogów tudzież uszu. Dzieć Młodszy tymczasem sabotował naszą robotę. Jedno oko wyłupił temu bałwanu i trzeba było szukać czegoś na zastępstwo. Bo o ile pomyślałam o nosie i kupiłam w warzywniaku marchewkę sztuk 1, o tyle na oczy nie miałam nic. Znalazłam więc jedną nakrętkę o plastikowej butelki i jednego kasztana, ale jak kasztanowe oko zostało wyłupione i odrzucone tam, gdzie mieszka Pszczółka Maja (czyli gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie) to pojawił się problem, czym je zastąpić. Na szczęście znalazła się grudka ziemi. Ręce też Dzieć Młodszy łamał temu bałwanku, więc Dzieć Starszy co chwilę wyrywał nowe suche chwasty spod balkonu. W związku z akcjami sabotażowymi Dziecia Młodszego i koniecznością zrobienia obiadu przed powrotem Małżonka, zabawa została przerwana dość szybko. I tak się cieszę, że mi się udało jakiegokolwiek bałwanka zrobić, bo bałam się, że Dzieć Młodszy może zechce zakończyć swe życie pod kołami samochodu. Tym razem jednak chodzenie po śniegu okazało się bardziej interesujące niż próby wbiegnięcia na jezdnię. Kto wie, może następną razą będziemy się całą trójką cieszyć lepieniem bałwana…

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O zimie II

  1. anna pisze:

    Piękny bałwan. 🙂 Właśnie skończyłam czytać kryminał „Pierwszy śnieg”, gdzie morderca miał obsesję na punkcie bałwanów. 🙂 🙂 I tak mi się teraz kojarzy. 😉

    • jukkasarasti pisze:

      Dzięki 🙂 A tak pod samym blokiem zrobiłam, że z balkonu to go nikt inny chyba nie zobaczy. Nawet Dzieć, jak chciał zobaczyć, to musiał stanąć na krześle 😉 Ale jak wracałyśmy przed chwilą z zakupów to ładnie podszedł ten Dzieć Starszy do bałwanka i mu rękę podał.
      A ten „Pierwszy śnieg” jak gdzieś zoczę w wersji audio, to się połakomię… No, chyba że lektor będzie taki, że uznam, że lepiej z lapka poczytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s