O przygotowaniach do Świąt – wspomnienie po Świętach

Kiedy się tak nocami maluje pierniczki na choinkę, uciera warzywa na rybę po grecku, pilnuje czasu pieczenia ciast, warto mieć do posłuchania coś co wciągnie tak, by chcieć słuchać jak najdłużej. Oczywiście najlepiej czytane przez lektora, którego głos usypiać nie będzie. Padło więc na to, na co paść mogło, co dawno kupione czekało tylko na przygotowania – nie ważne czy przedświąteczne czy przedwizytacyjne, czyli padło na Diunę Diora… znaczy Lyncha. Nie, to też zła odpowiedź. No więc padło na Diunę Franka Herberta. Czyta oczywiście Krzysztof Gosztyła.

Lubię film Lyncha i jakoś mało mnie obchodzi, że zarówno fani powieści Herberta, jak i fani Lyncha mają na temat Diuny zdanie cokolwiek odmienne od mojego. Nie wiem, może gdybym znała powieść, też film uznałabym za profanację, jednak lektura powieści nie zmieniła mojej opinii na temat filmu. Ot, adaptacja, autorska wizja reżysera a nie wierna ekranizacja. To drugie zresztą w przypadku filmu byłoby fizyczną niemożliwością. Bo jak? Kilkunastogodzinny film nakręcić? Zdarza się, że gdy oglądam film będący adaptacją czy ekranizacją prozy brakuje mi w nim jakiejś sceny, która szczególnie zapadła mi w pamięć podczas lektury. W przypadku Diuny miałam to samo w drugą stronę – w powieści zabrakło mi jednej sceny, która była w filmie.

Książka swoje lata już ma i dawno temu zdążyła wejść do klasyki literatury, więc nie ma co się szczególnie o niej rozpisywać, bo to co najbardziej istotne zostało już powiedziane. Co więcej, zgadzam się, że proza Herberta  na miano arcydzieła zasługuje. Ale gdybym chciała wyszczególniać, dlaczego się z tym zgadzam, to by mi cokolwiek długi wpis wyszedł, więc skupię się na tym, co moją uwagę przykuło najbardziej. Jako miłośniczkę wszelkich teorii spiskowych zafascynował mnie wątek Bene Gesserit, czyli jasna informacja, że ci, którym się wydaje, że rządzą w (jak to ładnie na jednym z forów pisywano) mylnym tkwią błędzie. Podobały mi się wizje przyszłości jakie miewał Paul i myślałam sobie, że to musiał być dla niego koszmar widzieć wiele jej wariantów, bez pewności, co zrobić, żeby sprawy przybrały obrót przez niego pożądany. I jeszcze wątek miłosny, jakże realistyczny. Chyba dlatego, o ile nie przepadam za książkami o miłości, tak lubię dobre wątki miłosne w powieściach o czym innym traktujących. Finałowa rozmowa Lady Jessiki z Chani pięknie ukazuje sytuację żon i metres w „małżeństwach politycznych”.

Obiecałam sobie, że o ile Gosztyła mnie jakoś nie rozczaruje, to nie będę komentowała jego interpretacji. Tym razem znów mnie nie rozczarował, ale… Często oglądając bajki z Potomstwem myślę sobie, że chciałabym zobaczyć aktorów dubbingujących, kiedy czytają swoje role. Zwłaszcza jeśli te role są charakterystyczne, jak np. Kaczor Donald. Tak samo nachodziła mnie chęć zobaczenia Gosztyły, jak czyta kwestie Alii, młodszej siostry Paula. Brzmiał w każdym razie rewelacyjnie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s