O bardziej lub mniej trafionych lektorach audiobooków

Tak zasadniczo lubię słuchać jak Leszek Teleszyński tym swoim nieco zmęczonym głosem czyta powieści. O ile są to powieści których fabuła toczy się niespiesznie, gdzie większą rolę odgrywa klimat niż akcja. Do tej kategorii zdecydowanie nie należy Milczenie owiec Tomasa Harissa. Klimat owszem, też tam jest, ale raczej napięcia niż niesamowitości czy bliżej nieokreślonej grozy. Dialogi policjantów czy agentów FBI, wydawanie służbowych poleceń brzmi jakoś mało przekonująco w ustach Teleszyńskiego. Młodziutka, zdolna i cokolwiek zakompleksiona agentka też raczej nie będzie mówić zmęczonym głosem… no, chyba że po kilkunastu godzinach pracy bez snu. Czasami też słuchając Milczenia owiec zastanawiam się, cóż to takiego są mazmedia. Zazwyczaj ss czytane jest jako s i całe życie słyszałam o mass mediach (po polsku) czy massmidiach (po angielsku), skąd więc się naglę wzięły mazmedia?

Trylogii o Hannibalu Lecterze nie wielbię miłością bezgraniczną, choć do głównego bohatera mam słabość. Właśnie przez tę słabość cykl Harrisa jest dla mnie trylogią. Lectera lubię jako zło wcielone, samorodne, dlatego nie chcę go widzieć jako ofiary tragicznego dzieciństwa, które odcisnęło na nim swoje piętno. Dlatego też nie czytałam i raczej nie zamierzam czytać/słuchać/oglądać Po drugiej stronie maski. Trylogię lubię zaś według kolejności powstawania tomów, czyli za najlepszego uważam Czerwonego smoka, dobre, choć już nie tak bardzo jest Milczenie owiec, a Hannibala to już w ogóle mogłoby nie być. Ale skoro już powstał, to też może być. Tymczasem jeśli chodzi o lektorów, to jest dokładnie odwrotnie. Czerwonego smoka czyta Jacek Kiss, więc sięgnę po to jak już będę bardzo zdesperowana, Milczenie owiec – Teleszyński, a Hannibala – Gosztyła. Dlatego wybrałam średni tom, ze średnim lektorem. I już wiem, że mimo mizerii fabuły, mimo tego, że spodziewam się, iż Gosztyła „poleci Hopkinsem” tak jak to czynił w Okruchach dnia, chyba jednak zrujnuję się na tego Hannibala. Jakby nie patrzeć Anthony Hopkins genialnym aktorem jest, w dodatku jednym z moich ulubionych, więc słuchanie jak mój ulubiony lektor czyta z manierą mojego ulubionego aktora może być tylko przyjemnością.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O bardziej lub mniej trafionych lektorach audiobooków

  1. anna pisze:

    Też bardzo lubię Hopkinsa. 🙂 A na lektorach raczej się nie znam. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      M.in. dlatego mam ten blog, że nie bardzo mam z kim porozmawiać o audiobookach. A skoro nie mam z kim rozmawiać, to sobie monologuję, licząc że może kogoś zachęcę. W każdym razie, kiedy słuchałam „Okruchów dnia” K. Ishiguro, to niemalże widziałam Hopkinsa jako Stevensa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s