O przygotowaniach do Świąt

Święta idą, nie ma na to rady. A ja ciągle zmęczona, zmęczona i coraz bardziej zmęczona. Okno w tzw. salonie po raz drugi w tym miesiącu będę musiała umyć, acz nie wiem kiedy i czy sił mi stanie. Kartki do wysłania kupiłam dopiero dziś i jeszcze muszę parę zdjęć Potomstwa zgrać na pena i szybko w Rossmanie wywołać, żeby matce z kartką wysłać. Ona i tak innego prezentu nie chce. Małżonek żadnego prezentu nie chce, ale dla Dzieciaczków to ani prezentu ani nawet pomysłu na prezent nie mam. Poza tym nie mam już kogo uszczęśliwiać prezentami. Gdyby się jednak kto trafił, to ma pecha – uszczęśliwię go moimi ciasteczkami.

Pierniczki na choinkę już upieczone, choć jeszcze jedną porcję z jeszcze jednego przepisu przydałoby się upiec. Z ciast to chyba makowiec japoński, serniczki gryczane i czekoladowy piernik. Zawsze na Święta był u mnie ten tercet: piernik, sernik i makowiec. Niekoniecznie w takiej wersji, w jakiej ja zamierzam to robić, ale nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia bez tych ciast. Trochę bez sensu, bo piernik też do moich ulubionych nie należy. Ale Boże Narodzenie to dla mnie święto piernikiem pachnące i tak ma być. A że jak dotąd z żadnego sernika pieczonego (bo na zimno to mi niezłe wychodzą, ale nie wiem czy w zimie chcę ciasto z lodówki jeść) zadowolona nie byłam, to każdego roku eksperymentuję z innym przepisem. No i może jeszcze jakichś ciastek napiekę, bo kruche ciastka dość długo mogą stać… jeśli je dobrze przed Dziećmi schować. A potem jakiś keks na Nowy Rok i jakiś ponoworoczny tort. I może w styczniu trochę od pieczenia odpocznę… dopóki się ciasteczka nie skończą i choinka nie ulegnie rozpierniczeniu. Ale na menu świąteczne to już w ogóle pomysłu nie mam. No bo jak robić cokolwiek z grzybami, skoro Dzieci za młode na jedzenie jakichkolwiek grzybów? Na solone śledzie też za młode. Karpia nie jem bo nie lubię a u Małżonka tradycji wigilijnego mordowania karpi nigdy nie było, więc nie będę z niego na późno młode lata mordercy robiła. Może – tak jakoś mało świątecznie, bo kilka razy do roku to robię – znów pstrąga upiekę w prodiżu. No i ryba po grecku być musi. A właściwie to sola gotowana na parze w sosie greckim. Sałatki też jakieś standardowe porobię, chyba że znajdę gdzieś przepis, który mnie zainspiruje. Problem mam z zupami – bo barszczów Małżonek nie lubi, ja nie mam z czym jeść, skoro odpadają grzyby i śledzie solone, a poza tym pierogów i tak nie robię. Ja nie lubię robić, Małżonek nie lubi jeść. Jeśli znajdę jakiś przepis na wegetariańskie paszteciki albo coś tego typu, to może zrobię sobie do barszczu. Trochę lepiej z menu świątecznym: jakąś pierś z indyka i schab ze świni ze śliwką suszoną w środku upiekę. Rosół albo coś w tym stylu spróbuję ugotować. Dobrze, że Małżonek mało wybredny jeśli idzie o jedzenie. Czarno jakoś widzę nadchodzące Święta. Żeby za oknem chociaż było biało.

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O przygotowaniach do Świąt

  1. zosiako pisze:

    Hej. nie przejmuj się – taka pora roku chyba, ze zmęczenie dopada wszystkich a i nastrój pod zdechłym azorkiem. ehhh. przepis na sernik wrzucę Ci na emalię – nie ma siły, żeby nie wyszedł, o ile go nie przepieczesz 🙂 jak chcesz mogę również wrzucić przepis na paszteciki – ja robię z duszoną kapustą z olejem lnianym, bez grzybów. w wersji dla dzieci to samo ciasto używam do rogalików z dżemem albo z owocami, np jabłka, brzoskwinie. w wersji świątecznej do rogalików z owocami do środka dorzucam po połowie kosteczki gorzkiej czekolady.
    Dzieciom kup książki – np takie do kolorowania, albo podobrazia i farby do malowania palcami (najlepiej wodne) z atestem, takie obrazki można zbierać albo wieszać na ścianach.ciastolina też jest fajnym pomysłem, ale pewnie już mają.
    trzymaj się i uszy do góry.

  2. jukkasarasti pisze:

    Sernik to pewnie i tak przy kolejnej okazji zrobię. Jeśli te gryczane serniczki wyjdą zupełnie niejadalne, to ta kolejna okazja wypadnie na Nowy Rok, będzie sernik obok keksu. Zobaczę, jak to będzie z tymi pasztecikami, bo też chodzą za mną kruche babeczki… ale nie wiem, z jakim farszem. Ostatnio jak robiłam sama musiałam wszystkie zjeść – i z farszem twarogowym i ze zmiksowanej wędzonej makreli. Nie, żeby mi to nie smakowało, ale jednak co za dużo to niezdrowo. Zwłaszcza tak ciężkiego. No i do barszczu czerwonego niekoniecznie pasuje.
    Książek do kolorowania to Dzieci mają już zdecydowanie za dużo – szwęda się toto po całym mieszkaniu, podzielone na pojedyncze kartki. Starszemu Dzieciu kupiłam szablony do obrysowywania i kredki ołówkowe, bo bambino w to nie wejdą, obojgu dzieciom kupię ciastolinę. No i mam problem z Młodszym Dzieciem, bo przecież nie powiem: na urodziny Ciocia ci przyniosła laptopa edukacyjnego (którym się i tak bawi twoje rodzeństwo), to ciastolina i książeczka szmaciana (taki prezent urodzinowy z Rossmana, za który tylko 1 grosz dać musiałam) powinny ci wystarczyć. Będą jakieś pretensje, to Mikołaj jeszcze da rózgę, a mama tą rózgą przyłoży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s