O całkiem nowych jednostkach chorobowych

Od czasów mojego dzieciństwa przybyło chorób, o jakich się Sokratesowi nie śniło. O ADHD mówi się już od jakiegoś czasu. Właściwie nie tylko mówi. Coraz chętniej leczy się to psychotropami, a przecież ADHD miał już Tomek Sawyer, miał Mikołajek i jego koledzy, niektórzy moi koledzy z klasy… i nikt ich z tego leczyć nie chciał. No, co niektórzy ojcowie za pomocą paska, ale to już – w przeciwieństwie do ordynowania dzieciom psychotropów –  sprzeczne z prawem.

Jeszcze nowsza od ADHD jest ortoreksja. „Zaburzenie” to po raz pierwszy zostało opisane na początku obecnego wieku. Amerykański lekarz, dr S. Bartman definiował ortoreksję jako: patologiczne zainteresowanie lub obsesję na punkcie zdrowej żywności. „Patologiczne zainteresowanie” to pojęcie bardzo szerokie. No bo jeśli zrezygnuję z kawy na rzecz yerby, z czarnej herbaty na rzecz zielonej a poza tym moja dieta pozostanie bez zmian, to czy to już jest patologiczne czy jeszcze nie? Może patologiczne stanie się dopiero jak będę sprawdzać, czy ta yerba i ta zielona herba mają certyfikat, że pochodzą z upraw ekologicznych?

Jakby nie patrzeć, początek bieżącego stulecia miał miejsce już jakiś czas temu, więc od tego czasu definicja osób cierpiących na ortoreksję zdążyła się już uszczegółowić. Według Francuskiego Centrum Badań i Informacji na temat Zdrowego Odżywiania się:

na ortoreksję cierpi ktoś, kto: dba o różnorodność swoich codziennych trzech posiłków. Nie zje na przykład dwukrotnie węglowodanów lub białek pochodzących z tego samego źródła. Jeśli w drodze wyjątku zdarzy mu się odstępstwo od tej zasady, np. podczas uroczystego posiłku, w kolejnych dniach zastosuje rygorystyczny mechanizm kompensacyjny: uprawianie sportu, zaostrzenie diety, post…

Niektórzy za zdrowe uznają tylko produkty «naturalne», «pełnowartościowe», «nierafinowane»: pełnoziarnisty makaron i mąkę, nierafinowany cukier trzcinowy itp. Do «niezdrowych» zaliczają natomiast to, co produkowane przemysłowo, rafinowane (cukier, biała mąka), zwykłe (makaron, biały ryż), krótko mówiąc – wszystko, co zostało przetworzone, przez co przestało być «naturalne», a więc i «zdrowe».

Za zdrową uznaje się zatem żywność ekologiczną, jednak nie jest to jedyne kryterium. Akceptowane i cenione są także produkty sezonowe, regionalne i lokalne, czyli zapewniające niewielki dystans pomiędzy producentem a konsumentem. Każdy ortorektyk wyznacza własne granice. Jeden wyeliminuje z diety wszystkie dodatki do żywności, drugi będzie rozróżniał pomiędzy tłuszczami nasyconymi a nienasyconymi, jeszcze inny zrezygnuje tylko z cukru rafinowanego itd. Możliwe są najróżniejsze odmiany i warianty ortoreksji.*

Czyli to, że nie używam białego cukru plasuje mnie już w gronie ortorektyków. Ciekawe, kiedy wymyślą na to schorzenie lekarstwa tudzież szczepionki? Bo skoro jest choroba, to i lek by się przydał. Wówczas osiągniemy cudowną sytuację, w której już nikt nie będzie zdrowy i każdy będzie musiał się leczyć.

Od lat media alarmują o lawinowo wzrastającej liczbie osób cierpiących na choroby cywilizacyjne, takie jak otyłość (tak, to też jest jednostka chorobowa, szczepić się przeciw temu nie można, ale leczyć już tak, np. operacyjnie), cukrzyca typu II, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze czy niektóre rodzaje nowotworów. Przyczyną owych chorób jest niezdrowy tryb życia czyli konkretnie stres, brak ruchu i niezdrowa dieta. Coraz więcej pisze się o profilaktyce tych chorób. Wygląda jednak na to, że profilaktyka chorób cywilizacyjnych to też choroba. A imię jej ORTOREKSJA.

Kiedy już wymyślą lekarstwo na tę chorobę i co bardziej nią dotkniętych leczyć będą przymusowo, np. przy okazji pobytu w szpitalu na skutek jakiejś innej dolegliwości, to jestem w stanie sobie wyobrazić taką sytuację:

– Sarasti, a co ty taka gruba? Ostatnio jak cię widziałam nosiłaś ciuchy ze dwa rozmiary mniejsze. Chora jesteś?

– Już nie. Właśnie się wyleczyłam. Z ortoreksji.

– No, to niedługo chyba będziesz musiała znów się leczyć. Tym razem z otyłości.

* Cytat pochodzi z L’orthorexie, une obsession nutritionnelle. http://www.cerin.org/fileadmin/user_upload/PDF/Nutrinews-hebdo/NNH_268/268-L-orthorexie-une-obsession-nutritionnelle.pdf [za]: Newsteller Poczta Zdrowia Czy cierpisz na ortoreksję?

Z tego samego źródła (czyli Poczty Zdrowia) zaczerpnęłam definicję ortoreksji.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „O całkiem nowych jednostkach chorobowych

  1. anna pisze:

    Nie słyszałam jeszcze o takim schorzeniu.

    • jukkasarasti pisze:

      Ja od paru lat znam ten termin. Czasem gdzieś się pojawiał, obok innych zaburzeń odżywiania, takich jak anoreksja, bulimia czy jedzenie kompulsywne. Czasem gdzieś na forum poświęconemu zdrowemu odżywianiu, no i tam już padało: „chorych z nas robią”. No, ale póki co terapii nikt nie proponuje, więc nie jest źle 😉

  2. Pierwszy raz spotykam się z tym terminem. Nie sądziłam, że dbanie o zdrową, zróżnicowaną dietę to już choroba, no ale człowiek uczy się przez całe życie 🙂 Coraz częściej pojawia się we mnie myśl, że chodzi chyba o to, by wszystkich „zrównać”, by nie było żadnych odstępstw od normy (czyt. większości). Kiedy tylko ktoś delikatnie odstaje, koniecznie należy zakwalifikować go pod jakieś zaburzenie. Wszyscy musimy być tacy sami, tak samo myśleć i broń Boże się nie wychylać.

    • jukkasarasti pisze:

      Nie, my nie musimy wszyscy tak samo myśleć. My w ogóle nie musimy, czy raczej nie powinniśmy myśleć. W końcu są inni, którzy robią to za nas. A jeśli ktoś tego nie docenia, to chyba jest jakiś chory.
      Dopóki nie przeczytałam tego artykułu z Poczty Zdrowia ortoreksja była dla mnie (tak wynikało z innych źródeł traktujących tej dolegliwości) zaburzeniem polegającym na eliminacji wszystkiego co niezdrowe, co przy głębszej analizie rzeczywiście doprowadzić może do wyeliminowania z diety wszystkiego… i chyba oddychania przefiltrowanym powietrzem 😉 A teraz to nie wiem, czy Jean-Marc Dupuis (autor Poczty Zdrowia) wyolbrzymiał czy rzeczywiście krąg osób podejrzewanych o bycie ortorektykami się poszerza.

      • O tak, to fakt, nie powinniśmy myśleć wcale, bo są inni, którzy tym się zajmują. Mało tego, płacą im za to więc nie odbierajmy im roboty! 🙂 A tak serio, to zawsze i we wszystkim należy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Nawiasem mówiąc w tym świecie, niewiele pozostało nam już czystej natury… Zapaleni ogrodnicy często nie zdają sobie sprawy, że warzywa z ich ekologicznego ogródka, nie są wcale takie zdrowe. Zapominają bowiem o tym, że spalili w piecu stare, znoszone kalosze, a nałogowo palą też butelki po kolorowych napojach, co zatruwa powietrze i za chwilę wraz z deszczem spada na glebę, z której rośliny czerpią wodę i inne związki im do rozwoju potrzebne. (Milczeniem pomijam fakt, że tym powietrzem się również oddycha.) Albo, że niedaleko grządek znajduje się jakiś zakład czy fabryka, która nie ma prawidłowo funkcjonującej gospodarki odpadami. W rezultacie zatruwa wody gruntowe (które pijemy) i glebę (w której rosną nasze ekologiczne, działkowe warzywa) no i powietrze (którym oddychamy). Moim skromnym zdaniem nie da się tak do końca uciec przed zanieczyszczeniami, ale można je ograniczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s