O kawie II

Kawa jest zdrowa. Zmniejsza ryzyko zachorowania m.in. na cukrzycę typu II, chorobę Parkinsona, raka prostaty (tego akurat i tak się nie obawiam, więc nawet gdyby picie kawy było najczęstszą przyczyną zachorowania na raka prostaty, to i tak nie przeszkadzałoby mi to jej pić), raka wątroby, raka nerek, raka okrężnicy a także wystąpienia zaburzeń rytmu serca czy chorób płuc. Ponadto kawa bardzo dobrze wpływa na pamięć gdyż zawiera przeciwutleniacze, w tym bioflawonidy i kwasy chlorogenowe (cokolwiek to oznacza).  Oczywiście wszystkie te dobra zawiera kawa czarna, mocno palona. Najlepiej będzie jeśli będzie to kawa grubo mielona, zaparzoną w ekspresie ciśnieniowym i, o oczywiste, pochodzącą z upraw naturalnych. Najlepiej kawę pić z porcelanowych filiżanek, a bezwzględnie należy unikać picia kawy z plastikowych i tekturowych kubeczków. Co więcej to kawa ciemna, mocno palona, grubo mielona i parzona w ekspresie ciśnieniowym zawiera mniej kofeiny niż kawa słabo palona parzona w ekspresie przelewowym. Kawa zielona natomiast jest mocno przereklamowana. Tyle Poczta Zdrowia w skrócie.

Oczywiście gdzieniegdzie można wyczytać, że kawa powoduje uzależnienie na równi z alkoholem, papierosami czy nawet narkotykami; picie kawy zwiększa ryzyko nadciśnienia i wystąpienia chorób serca. Kawa zielona to natomiast znakomity środek odchudzający i odmładzający, a ta w kapsułkach w szczególności. Jednak im więcej czytam o zdrowym odżywianiu tym bardziej przychylam się do zdania, które przeczytałam w książce Od lekarza do grabarza, że wyniki badań zależą od tego, kto je zlecał. Skoro więc nie jestem w stanie stwierdzić, które wyniki są prawdziwe, przychylam się do tych, które mi bardziej odpowiadają. Jako miłośnicze kawy parzonej w ekspresie ciśnieniowym, pitej z filiżanki, najbardziej pasuje mi to, co wyczytałam w Poczcie Zdrowia i zasadniczo tego będę się trzymać. Oczywiście, kawę zieloną też będę pić od czasu do czasu. Nie, żebym wierzyła, że schudnę od tego. Po prostu rano bez kawy żyć się nie da, ale czarna kawa nie pasuje mi do niesłodkich śniadań, więc jak mam jajka na śniadanie, to i zieloną kawę. Parzoną w dzbanku z filtrem, bo jakoś nie bardzo sobie wyobrażam zielone espresso. Jednak walory smakowe kawy czarnej i zielonej doskonale podsumował Dzieć Starszy. Dzieć jest w tym wieku, że absolutnie i wcale nie powinien się tykać kawy, jednak jeśli mi odbierze filiżankę, to się szarpać nie będę, bo jakoś o ile gorąca kawa w ustach to coś miłego, to to samo na udach już jakby niekoniecznie. Więc czasem Dzieć, który na ogół nie pije nic, co przekracza choćby o pół stopnia temperaturę pokojową, dobierze się do mojej gorącej kawy i jakiś tam łyczek upije… a minę ma przy tym taką, jak ja pijąc pierwszą kawę po powrocie ze szpital tudzież innego miejsca, w którym normalnej kawy pić się nie da. Ostatnio Dziec postanowił spróbować kawy zielonej… po czym elegancko wypluł mi ją na dłoń. Jak widać Dzieć Starszy ma dobry gust. Po mamie. Jeszcze parę lat, a – o ile dzieć będzie się jeszcze chciał do matki przyznać – określenie „idziemy na kawę” będzie traktowane dosłownie, a nie – jak dziś: mama kawa i ciastko, dzieci – tylko ciastko.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O kawie II

  1. dee4di pisze:

    Uwielbiam kawę !!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s