O śniadaniach. Pierwszych i drugich.

Na śniadanie jest kawa. Jest, bo być musi, bo bez kawy nie jestem w stanie zacząć dnia. Na drugie śniadanie też jest kawa. Bo tak się przyzwyczaiłam. Tylko że drugie śniadanie u mnie to nie jest coś godzinę czy dwie po pierwszym, tylko gdzieś tak koło południa. Ponieważ jednak moje dzieci kawy wciąż jeszcze nie piją, coś do tej mojej kawy na zagrychę dostać muszą, żeby mi z głodu nie padły nim tata wróci z pracy i zasiądzie z nami do obiadu. Fatalnie tylko, że ja do kawy to najchętniej coś słodkiego… I jak tu zrobić, żeby i słodko było i pożywnie? I zdrowo? Z akcentem na dwa ostatnie.

Można na przykład tak:

na I śniadanie racuchy z jabłkami:

300 g mąki żytniej (różnie daję, w zależności od tego jaką posiadam, czasem razowa, czasem biała typ 700, najczęściej mieszana), wymieszać z 300 ml zsiadłego mleka/maślanki/kefiru. 2 jajami, łyżeczką sody oczyszczonej i utartymi 8 jabłkami, u mnie to antonówka lub reneta, albo inne kwaśne. Można dodać cukier waniliowy czego ja nie robię, bo unikam cukru w rzeczach smażonych – przypalają się zanim się usmażą, więc dodaję syropu daktylowego, odrobinę stewii albo ksylitolu i doprawiam cynamonem. Na jesienno zimowe poranki dobry, bo rozgrzewający. Racuchy usmażyć i osączyć na ręczniku papierowym. Ja smażę na maśle klarowanym, bo coraz mniejsze zaufanie mam do smażenia na olejach – rafinowane to zuo, a nierafinowanych się nie podgrzewa, bo też się z nich robi zuo. Zdaje się, że olek kokosowy ma jeszcze wysoką temperaturę smażenia, ale on z kolei cokolwiek drogi, więc wolę go na lepsze rzeczy zachować;

na II śniadanie babeczki marchewkowe (przepis na 12 sztuk):

100 g cukru pudru (można na przykład na puder zmielić w młynku do kawy albo utrzeć w moździerzu brązowy cukier, będzie lepiej smakowało) utrzeć ze 180 g miękkiego masła na gładką masę. Do tej masy dodać żółtko, potem drugie, potem trzecie… i tak dalej. Łącznie w sumie ma być 5 żółtek. Po dodaniu wszystkich, nie przerywając ucierania, a jedynie zmniejszając obroty miksera, dodawać stopniowo 250 g mąki wymieszanej z 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia i 100 g posiekanych migdałów (w oryginale to były posiekane orzeszki piniowe, ale ja pinie wolę do pesto, na słodko mi jakoś nie pasują) oraz 250 g drobno utartej marchewki. W trakcie można (ja w każdym razie zawsze tak robię) wycisnąć do trochę soku z cytryny. Gdy już masa będzie gładka delikatnie acz dokładnie wymieszać ją z pianą ubitą z 4 białek (tak, to nie pomyłka, jedno białko zostaje… no, chyba że komuś się trafi jedno jajo z 2 żółtkami). Gotową już masę wyłożyć do wysmarowanej masłem formy na muffiny. Piec ok. 25 min. w temp. 190 st. C. Po ostygnięciu wyjąć z formy. W przepisie coś tam był, żeby posypać te babeczki jeszcze cukrem pudrem, ale jakoś nie widziałam takiej potrzeby.

Niby wiem, że na śniadanie słodyczy się nie powinno podawać, ale w tych babeczkach więcej marchwi niż cukru, a i mąka nie musi być biała. U mnie była, bo inna wzięła i wyszła. W każdym razie coś z marchewkami przywiezionymi przez Wizytację zrobić musiałam, gdyż nie mam gdzie przechowywać, a one takie jakieś nie pryskane, bez chemii to szybko by mi popleśniały, a szkoda by było. W końcu kto dla mnie jest Wizytacją dla moich dzieci jest kochającą Babcią, która gotowa im nieba przychylić by stać się również kochaną Babcią. Więc mnie pozostaje zatroszczyć się, by wprawdzie to niebo na głowę dzieciom nie spadło, ale żeby mogły i dzięki babci poczuć się jak w niebie. Co mam nadzieję, choć w niewielkim stopniu, osiągnęłam.

Źródła przepisów:

1) racuchy – Julita Bator Zamień chemię na jedzenie;

2) babeczki a.k.a. muffiny: dodatek z 2007 roku do GW Nowa kuchnia włoska, cz. 9 Babeczki

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O śniadaniach. Pierwszych i drugich.

  1. anna pisze:

    Takie racuchy też robię, ale muffinek marchewkowych jeszcze nie próbowałam. Muszą być smaczne. Dobry pomysł. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Nie wiem czy muszą, ale są 😉 W każdym razie na tyle, że już wiem, że będę do nich wracać. I jeśli zmienię migdały na coś innego to raczej będą to orzechy włoskie czy pekany niż pinie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s