O cmentarzach

Lubię spacery po cmentarzach. Najlepiej w dni powszednie, gdy prawie nie ma tam ludzi. To mnie wycisza, uspokaja. Czasami pomaga przynajmniej na chwilę zapomnieć o problemach. W dniu Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny wolę na cmentarz pójść wieczorem, gdy prawie nie ma tam ludzi, a wszystkie znicze jeszcze płoną. Za dnia w dni świąteczne od nekropolii wolę trzymać się z daleka. Większość z nich przypomina bowiem targowiska – przed bramą cmentarną można kupić prawie wszystko, zarówno chryzantemy i znicze jak i przyprawy, nabiał czy wędliny domowej produkcji. Cóż, 1. listopada zakupów w sklepie nie zrobię, więc jeśli o czymś zapomniałam 31. października dokupię sobie przed wejściem na cmentarz. Też tak można. Tylko po co?

Dawniej spacerując po cmentarzach po prostu podziwiałam niektóre nagrobki, teraz już patrzę na to nieco inaczej. Owszem, co ładniejsze podziwiam nadal, jednak coraz trudniej mi pojąć jak w rodzinach, szczególnie tych mniej zamożnych, można inwestować w okazały grób zamiast w tych członków rodziny, którym do grobu jeszcze nie spieszno. No, ale skoro u nas (nie wiem, może nie tylko, ale na zwyczajach innych państw się nie znam) wciąż wesela robione są w myśl zasady: zastaw się a postaw się, to niby dlaczego pogrzeby miałyby nie być tak organizowane? Niby zmarłemu powinno być obojętne w jakiej trumnie leży i jaki kamień tę trumnę przygniata, ale pozostałemu przy życiu współmałżonkowi głupio będzie przed krewnymi denata tłumaczyć, że wolał(a) wciąż jeszcze żywym dzieciom wyprawkę do szkoły kupić niż stawiać marmurowy pomnik zdecydowanie już nie żyjącemu małżonkowi.

Swojego czasu trochę poraziły mnie słowa krewnej mojego Małżonka: jeszcze za życia chciałabym wnuczkowi mieszkanie kupić i nowy grób mężowi postawić (albo tylko stary odnowić, nie pamiętam dokładnie). Jeszcze to pierwsze mogę zrozumieć, choć z trudem, bo ów wnuczek to jednak sprawny na ciele i na umyśle, dlaczego więc sam nie miałby sobie na mieszkanie zapracować? No, ale można powiedzieć, że tu zazdrość przez Sarasti przemawia, bo jej nikt mieszkania nie kupował i wprowadziła się już do mieszkania zupełnie własnościowego i w dodatku spłaconego swojego Małżonka. Cóż, czasy są dziś inne, młody mężczyzna powinien wchodzić w dorosłe życie z dyplomem wyższej uczelni (tego wprawdzie w prezencie dostać nie może, ale zdobycie go wymaga coraz mniejszego wysiłku), własnym samochodem i mieszkaniem. Tyko gdzie się taki Mężczyzna(?) szacunku do pieniądza nauczy? Dobra, ale ja miałam o czym innym, bo miłość do żyjącego wnuka jednak jestem w stanie zrozumieć. Niby miłość do dawno zmarłego męża też, ale dlaczego akurat w takiej formie ma się ta miłość wyrażać? Co drogiemu, dawno temu zmarłemu po nowym kamieniu nagrobnym? Moim nieskromnym zdaniem pamięć o zmarłych można pielęgnować na wiele sposobów. Choćby, w razie problemu zastanowić się, jak rozwiązałby go Drogi Nieżyjący czy po prostu powspominać spędzone razem szczęśliwe chwile, wybrać się (o ile stan zdrowia na to pozwala) w miejsca, gdzie się razem bywało. Oczywiście, jeśli Drogi Zmarły za życia marzył, żeby mieć wystawny nagrobek, to faktycznie i w ten sposób można uczcić jego pamięć, ale chyba raczej niewielu żywych zastanawia się nad wyglądem swojego przyszłego grobu.

Sama od jakiegoś czasu zastanawiam się nad własnym pochówkiem. Kiedy kremacje stały się nieco bardziej powszechne, myślałam, że po prostu ciało moje się spali a prochy gdzieś rozrzuci albo urna będzie sobie stała gdzieś na telewizorze u rodziny, wszak żadna ustawa nie regulowała tego, co robić z prochami. Chyba nadal nie reguluje, ale przepisy o chowaniu ciał zmarłych stosuje się także do prochów, czyli nadal miejsce na cmentarzu musi być wykupione i jakiś nagrobek postawiony. Ja się zapytuję: po co??? Po to, żeby na przełomie października i listopada rodzina się wykłócała kto ma sprzątać grób? Żeby klęli, że w tak okropną pogodę muszą jechać tyle kilometrów, by odwiedzić zmarłą? A gdyby tak miejsca pochówku nie było, to Drodzy Żyjący mogliby sobie, gdyby chcieli, w Dzień Zaduszny powspominać Drogą Zmarłą – dobrze lub źle, jak ją tam sobie zapamiętali. Ale przynajmniej bez złości, że jeszcze na cmentarz muszą jechać, bo co inni żyjący powiedzą. I jeszcze kwiaty jakieś i znicze kupić gdy w domu pilniejsze wydatki… W każdym razie mam nadzieję, że nim umrę zdołam sobie jakiś plan na życie mojego ciała po śmierci ducha opracować, który pozwoli mi uniknąć pochowania gdziekolwiek. Czyli nie marzy mi się też pochówek w zbiorowej mogile na koszt państwa, raczej utylizacja zwłok. Bo niby dlaczego nie móc by moimi prochami (bo myśli o kremacji wciąż nie porzuciłam) użyźnić jakiegoś ogródka? Może niekoniecznie warzywniaka, ale takiego na przykład z kwiatkami lub krzewami ozdobnymi?

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „O cmentarzach

  1. anna pisze:

    Kiedyś pisałam u siebie o pomyśle młodych ludzi ze Szczecina. Wpadli na pomysł robienia urn, w których sadzi się drzewko. I możesz po śmierci „być” brzozą, magnolią czy dębem. Bardzo mi się to spodobało. Mogłabym być drzewem. 🙂

    • jukkasarasti pisze:

      Czytałam kiedyś o tym. Też wówczas zamarzyło mi się pośmiertne zjednoczenie z drzewem. Dużo przyjemniejsza perspektywa niż być pokarmem dla robaczków 🙂 Nie wiem tylko czy idea ta została wprowadzona w życie.

  2. Paulina Król pisze:

    To Ty u mnie byłaś parę razy? Ojej, jak ciężko było Cię znaleźć. Sądziłam, że jak wpadnę, to od razu książki mi się ukażą 🙂 Dlatego ta długa przerwa w kontakcie, heh. A o tych drzewkach to dziś nawet na racjonaliście czytałam 🙂
    Zaś co do Twoich przemyśleń, heh – zgadzam się. Marnotrawstwo pieniędzy, nakręcanie biznesu. Przymuszanie ludzi do wykupywania miejsc dla urn? Po co?! To pył. Nie gorszy od popiołu węglowego z pieców. W końcu jako produkty organiczne jestesmy podobni… Ale tak serio: wszyscy wiedzą wszystko o tym, jak powinno się żyć. I teraz jeszcze wiedzą, jak powinno się nie żyć. Bzdura totalna. Dla mnie Czechy to – wbrew wszystkiemu – racjonalna kraina mlekiem i miodem płynąca, przynajmniej w kwestii mogilnej. Chyba, że coś się zmieniło i oni też nie mogą rozsypywać prochy, gdzie dusza zapragnie? Tak czy inaczej niebawem staniemy na progu cmentarnego kryzysu – brak miejsc na pochówki, wzrost cen, ta samonapędzająca się machina grobingowa stanie się luksusem dla elit. Mi to tam rybka. Ale szczerze? Czy nie najważniejsze jest to, że człek we wspomnieniach pozostanie, niż że będzie miał grób z marmuru? A na cóż mu on, tam w niebie, czy gdziekolwiek się uda? Ale kasa się kręci.
    Choć cmentarze istotnie pięknie wyglądają 1 listopada, nie ma to tamto.

    • jukkasarasti pisze:

      Skoro dziś wspominamy zmarłych, to na pierwsze pytanie odpowiem słowami Grzegorza Ciechowskiego: tak, tak, to ja 😉 Ciężko mnie znaleźć, bo o ile mam chwilę na pisanie, tak na promowanie się to już czasu brak. I jak widać, jako pełnoetatowa kura domowa, niekoniecznie mam czas na książki, choć to moja miłość od lat.
      Problem z brakiem miejsc na cmentarzach rozwiązuje się chyba w ten sposób, że po iluś latach stary grób zastępuje się nowym… chyba że rodzina denata zapłaci za przedłużenie terminu.
      Za czasów pierwszych chrześcijan były katakumby, co też było niezłym pomysłem na chowanie zmarłych. Ale chyba branża pogrzebowa nie dopuściła by dziś do powrotu do starych dobrych obyczajów dla tych, którzy nie chcą dać się spalić.
      Ostatnio zaś słyszałam, że gdzieś w głębokiej Syberii to problem zwłok rozwiązuje się w prosty sposób – wystawia się je za dom… i rano już ich nie ma. No, ale u nas tygrysy syberyjskie nie biegają po ulicach, więc pozostają nam rekiny… biznesu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s