O wypiekach świątecznych II

Dziś świętuję. Nie, nie to popkulturowe święto z USA rodem, ani nawet nie to pogańskie święto rodem z Anglii. Jakoś nie bawi mnie przeszczep obcych tradycji na nasz grunt. Zdecydowanie wolę kwiatka z okazji Dnia Kobiet (tak, nie jestem fe!ministką i nawet za ładne rajstopy z tej okazji się nie obrażę) niż jakieś słitaśne serduszko z okazji Dnia Tego Pana Co To Wali Tynki. Jeśli ktoś nie umie okazać mi sympatii przez cały rok to tym bardziej nie musi tracić kasy 14. lutego. Zdecydowanie też bliższe od Halloween jest mi katolickie święto Wszystkich Świętych tudzież Zaduszki, które zmuszają do zatrzymania się na chwilę i do refleksji nad życiem doczesnym. I niekoniecznie od razu trzeba być katolikiem, żeby się od czasu do czasu zatrzymać w tym pędzie za… właśnie, za czym? I zastanowić nad sensem tego pędu.

Jednak, jak napisałam powyżej, świętuję dziś. Święto prywatne, swoje własne. I swojego Małżonka. I jednego z potomków. I w sumie to nasze Święto to jednak święto katolickie. A jak Święto, to i jakieś wypieki być muszą. Nie tylko na twarzy, na stół też by wypadało do kawy jakieś podać… Na przykład paluszki.

???????????????????????????????

Paluszki robimy w ten sposób, że ucieramy kostkę masła (wiem, kostka masła waży od 100 do 370 g, ja wybrałam 200-gramową, choć później w innych wersjach przepisu znalazłam, że to jednak 250 g być powinno) ze szklanką cukru pudru. Jak się toto już utrze na pulchna masę, wbijamy w to jajko, sztuk 1 (słownie: jedno jajko) i ucieramy dalej. Do tego dodajemy łyżkę cukru waniliowego (nie, mnie wystarczyło, że dałam biały cukier puder i później białą mąkę, etylowaniliny dodawać nie zamierzałam, a esencja waniliowa już mi się skończyła, więc dodałam esencję pomarańczową, też smaczne wyszło), łyżkę proszku do pieczenia (szkoda, że dopiero w dalszej części wątku zauważyłam, że to jednak łyżeczka do herbaty powinna być), szczyptę soli i 2,5 szkl. mąki (u mnie 2 białej pszennej, pół – orkiszowej pełnoziarnistej).

Jak już się to zrobi, to uformować w walec i do lodówki na pół godziny. Tak stało w przepisie, jednak te pół godziny to stanowczo za mało, więc może lepiej na co najmniej godzinę. Po upływie tego czasu formujemy paluszki, paznokcie robimy z obranych i przepołowionych migdałów. Zdarzyć się jednak mogło, że przed urżnięciem paca został amputowany paznokieć i w tym miejscu zrobił się skrzep, to robimy go z suszonej żurawiny tudzież z własnej produkcji konfitury żurawinowej. Ta sama konfitura posłużyć nam może do okrwawienia paluszków. Tak zrobione i przyozdobione ciasteczka wkładamy do pieca i pieczemy ok. 5-8 min. w temp. 200 st. C. Następnie wyjmujemy i jemy… jemy… jemy.

Źródło przepisu: http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,86460257.html

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O wypiekach świątecznych II

  1. chmurykultury pisze:

    W tym roku wypróbuję ten przepis! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s