O przygotowaniach do wizytacji III

Mieszkanie wciąż wygląda jak z CeZikowej telenoweli, ale okien do umycia już coraz mniej. Podobnie wciąż ubywa małżonkowych koszul do prasowania. Co nie zmienia faktu, że do wizytacji i tak mieszkanie nie będzie wysprzątane na błysk. Wiem, przy małych dzieciach coś takiego jak „mieszkanie na błysk” w ogóle nie jest możliwe, ale Wizytacja oczekuje czego innego. W końcu kopnął mnie zaszczyt bycia jej synową a to zobowiązuje. Problem jednak polega na tym, że ja wciąż nie jestem w stanie docenić zaszczytu bycia synową Wizytacji. Co gorsza, jak nauczał mnie Pan Doktor Od Prawa Rodzinnego, nawet jeśli się rozwiodę bądź owdowieję, Wizytacja nadal pozostanie moją świekrą. Więc jeśli się rozwiodę bądź owdowieję i znajdę kogoś na tyle dowcipnego, kto zechce prowadzić do ołtarza albo chociaż do USC eSeMkę z dwójką dzieci oraz skłonnościami do wybuchów histerii, i co więcej jego matka żyć będzie – będę miała dwie świekry… To może już lepiej się nie rozwodzić i w żadnym razie nie owdowieć?

Oczywiście mój stosunek do Wizytacji nie oznacza, że uważam, że w mieszkaniu sprzątać nie należy. Bo wiem, że należy. Tylko że tak bardzo tego nie lubię… i zdecydowanie wolałabym robić generalne porządki wtedy, kiedy mi to pasuje a nie w ramach przygotowań do wizytacji. No, ale podczas tych przygotowań można sobie czegoś bardziej lub mniej dobrego posłuchać. Poprzednio było coś z tej pierwszej kategorii czyli Imię Róży w interpretacji Gosztyły. Audiobook, któego dziś skończyłam słuchać, to już zdecydowanie ta druga kategoria… przynajmniej w moim subiektywnym rankingu.

Jądro ciemności Josepha Conrada. Czyta Adam Ferency. Lektor znów przypadł mi do gustu, choć chyba jednak wolę go w bardziej komediowych powieściach. Może nawet nie koniecznie komediowych, ale nie pozbawionych humoru. Proza Conrada zdecydowanie jest pozbawiona humoru. Albo humor ma tak głęboko ukryty, że ja nie jestem w stanie go dostrzec. Kiedyś, gdy byłam piękna i młoda, nie poszłam na lekcję polskiego, co mi się zazwyczaj nie zdarzało. Przyczyną absencji był fakt, że polonistka miała odpytywać (i odpytaywała) z treści Lorda Jima, a ja tej książki najzupełniej w świecie nie byłam w stanie przeczytać. Co też mi się zazwyczaj nie zdarzało. Jądro ciemności to było moje drugie podejście do prozy Conrada. I chyba ostatnie. Styl Korzeniowskiego… znaczy Conrada pokonał mnie wtedy, dawno temu, w LO (tak, teraz to Lorda Jima omawia się w podstawówce albo gimnazjum… w każdym razie w szkole przedśredniej), dziś gdybym Jądro ciemności miała czytać, chyba też nie dałabym rady. Podobnie chyba nie dałabym rady, gdyby lektorem był Mirosław Utta czy Jacek Kiss, albo któryś z innych usypiających lektorów. Jeśli zaś idzie o treść:

Niepokojąco aktualnie brzmią dziś pytania stawiane przez Conrada – o prawo do przemocy w imię cywilizacji, o genezę zła, o tożsamość człowieka i obecność Innego w każdym z nas, a także o to, czy pewne doświadczenia są w ogóle wyrażalne.

Tyle opis książki (Wydawnictwo Znak, 2011). Nie wiem, czy do mnie po raz kolejny proza Conrada nie trafiła czy po prostu za dużo na te tematy już czytałam, w każdym razie powieść, czy raczej nowela nie zrobiła na mnie wrażania… Może z wyjątkiem opisów afrykańskiej przyrody. Te są naprawdę piękne.

 

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „O przygotowaniach do wizytacji III

  1. zosiako pisze:

    hej, to kiedy ta mało szczęśliwa chwila Wizytacji ma nadejść, bo jakoś nie doczytałam?

  2. zosiako pisze:

    o matko!!! trzymaj się dziewczyno, i pamiętaj tylko spokój może Cię uratować, no i za nic, ale to za nic nie daj się wyprowadzić z równowagi, bo to Wizytację ucieszy najbardziej.

  3. jukkasarasti pisze:

    3mam się. Na razie nie jest źle… ale nie wiem jak to będzie jutro. No, ale to tylko jeszcze jutro. Wizytacja też jest zmęczona, no i przyjechała tu z misją. No i do wnusi.

  4. zosiako pisze:

    rozumiem że szanowna Wizytacyja zabrała kościste 4 litery i odleciała 🙂 baba z wozu…..

    • jukkasarasti pisze:

      Wizytacja była dwuosobowa: Wizytacja i Małżonek Wizytacji. I zdecydowanie 4 litery Wizytacji nie są kościste. No i raczej było: baba do wozu 😉 Ale Młodzieży się wizytacja podobała, więc nie było źle. Jeśli dzieciaki się dobrze bawiły to dobrze, bo ja czasami mam ich już dość 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s