O jabolach

Moje potomstwo pije. I to dużo pije. Kiedy nie ma co pić, to wrzeszczy. A kiedy wrzeszczy, to mnie boli głowa, a tego bardzo nie lubię. W dodatku potomstwo czemuś nie chce pić czystej. Pijało wodę brzozową, ale nie każdą. Taką z Oskomy, co to słodzona cukrem lub co gorsza syropem glukozowo-fruktozowym to chciało, ale już taką niczym nie słodzoną z Oleofarmu to jakby niekoniecznie. No, taką wymieszaną z jabolem to też już łaskawie raczyło. Więc skoro czystej nie chcą, wodę brzozową niekoniecznie to wypada od czasu do czasu jakiegoś jabola zrobić. No to się kupuje jakieś 3-4 kg jabłek i się obiera, obiera, obiera na tego jabola… Jakby kto chciał powiedzieć: po co obierać, wszak tuż pod skórką najwięcej witamin, odpowiem: tak, jeśli jabłka nie pryskane. W przeciwnym razie tuż pod skórką kumulują się wszystkie świństwa. Co oczywiście nie przeszkadza nam jeść jabłek ze skórką.

Chciałoby się powiedzieć: ja tak stoję (czemuś na siedząco nic w kuchni nie robię) i obieram a w pokoju Młodzież ogląda bajki, więc mogę sobie w spokoju książki posłuchać. To jednak nie do końca tak wygląda. W pokoju bajki sobie idą, a dzieci w kuchni przy mamie. Co w żadnym razie nie przeszkadza mi w słuchaniu audiobooka, bo korzystam z normalnych, tanich słuchawek, które nie zamykają moich uszu na dźwięki z zewnątrz. Zresztą, w końcu jako matkaPolka od 7 boleści powinnam ćwiczyć taką cechę jak podzielność uwagi.

Obierając te antonówki słuchałam sobie Ryzykownego pomysłu Jacka Dąbały. Książka średnia. Chyba. Chociaż może i poniżej średniej. Wcześniej czytałam Dąbały Diabelską przypadłość i Złodzieja twarzy, więc nie nastrajałam się zbyt optymistycznie. Tymczasem zostałam pozytywnie zaskoczona, bo Ryzykowny pomysł okazał się być komedią. Tak naprawdę to długo nie miałam pewności, czy to takie głupie czy po prostu powinno być zabawne, zakończenie sugeruje jednak, że zdecydowanie to drugie. Skoro przez Diabelską przypadłość jakoś przebrnęłam, z pewnością przeczytałabym i Ryzykowny pomysł, gdybym to miała w wersji papierowej bądź e-książki i nie miała nic innego do czytania. Jednak słuchanie w wykonaniu Adama Ferency to była czysta przyjemność. O tym, że Ferency dobrym aktorem jest, wiedziałam od dawna. Dość niedawno (zważywszy na jego staż aktorski) przy okazji oglądania jakichś fragmentów Niani-Frani poznałam, że ma także talent komediowy. I ten właśnie talent pokazał czytając powieść Dąbały, udowadniając przy tym, że niekiedy lepiej mieć do czynienia z książką do słuchania niż z książką do czytania. Teraz już jak będę szukać audiobooka, za kryterium przyjmując nie autora a lektora powieści, obok Gosztyły, Siemianowskiego czy Fronczewskiego, będę patrzyła także za Ferencym.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s