O kawie

Kawa jest dobra. Jeśli jest dobra i dobrze zaparzona. Nie, nie jestem z tych smakoszy, dla których jeśli kawa, to koniecznie musi być świeżo palona i świeżo mielona… choć dobrze by było, gdyby taka była. Jednak dzieciaki źle reagują na odgłos mielenia kawy a i młynki żarnowe czemuś szybko mi się psują. Ręczne zaś wbrew pozorom wcale nie mają możliwości regulacji stopnia zmielenia kawy… przynajmniej te, które mi się zdarzało kupić. Tak więc na co dzień zupełnie wystarcza mi masówka: jeśli jest w Lidlu czy w Biedronce Lavazza Oro to kupuję na zapas, jeśli nie ma, a zapas mi się skończył (zawsze stanowczo zbyt szybko się kończy), to jest granatowa tudzież niebieska Tchibo. Rzadko eksperymentuję z innymi, lata eksperymentów i poszukiwań mam już za sobą. Dlatego teraz piję ww. kawy parzone w ekspresie ciśnieniowym. Kolbowym, bo ani automaty rodem z sekretariatów ani ekspresy na kapsułki czemuś mnie nie pociągają. Ale i jakichś szczególnych wymagań co do ekspresu nie mam – wystarczy, żeby miał te 15 bar ciśnienia. Nie zastanawiam się też, ile kawy mam wsypać, żeby mieć idealne espresso. Idealne czyli takie, jakim by się smakosz zachwycił. Moje idealne jest takie, żeby mi smakowało. Oczywiście espresso w formie nescaffe espresso też zdarza mi się pijać… podczas pobytów w szpitalu. Tam w końcu nie zabiorę ze sobą ekspresu, kawiarki czy dzbanka do parzenia kawy. W pracy zaś taki dzbanek z filtrem miałam i budziłam zainteresowanie jak go myłam w łazience. Ale też i naśladowców udało mi się znaleźć.

Po latach eksperymentów z kawami smakowymi, rozpuszczalnymi czy ze smakowymi śmietankami, uznałam, że najlepsza jest kawa gorzka. I czarna. Choć od tego drugiego zdarzają się wyjątki. No i dobre cappuccino też nie jest złe. Byle nie za często, bo mi mleka nie wolno. Do tej gorzkiej kawy konieczne jest coś słodkiego, żeby zabić gorycz. Może to być czekolada (o ile czekoladę >70% kakao można uznać za coś słodkiego), może być ciasto własnej roboty a mogą być i kupne ciastka. Byleby skład chemiczny miały stosowny. Kiedy już mam taką dobrą kawę i coś dobrego do kawy, do pełni szczęścia brakuje mi tylko dobrej lektury.

Dobrą lekturą do kawy z pewnością nie są powieści, z tych, które wciągają od początku i które w związku z tym należy przeczytać od razu do końca. Dobra lektura do kawy to taka, którą można dawkować sobie stopniowo, czyli albo zbiory opowiadań albo powieści, w których fabuła toczy się niespiesznie. Właśnie taką powieścią jest Trafny wybór J.K. Rowling. Przynajmniej do czasu…

Choć akcja rozpoczyna się dramatycznie – od śmierci powszechnie cenionego mieszkańca miasteczka Pagford, po którym pozostaje wakat w Radzie Miasta – dalej wszystko zdaje się toczyć powoli. Zdaje się, ponieważ poznajemy bohaterów dla których śmierć Barry’ego Fairbrothera ma znaczenie. Dużo tu retrospekcji, dużo rozmyślań. Akcja przyspiesza w drugiej połowie powieści, kiedy skutki działań poszczególnych postaci zaczynają wywierać wpływ nie zawsze i nie koniecznie zgodny z zamierzonym. Ostatnie sto stron to już nie była lektura przy kolejnych kawach. Do 4 nad ranem czytałam, bo chyba i tak bym nie zasnęła nie poznawszy zakończenia. I co z tego, że nie lubię happy endów, nie wszystkie nieszczęśliwe zakończenia przypadają mi do gustu. Ale, co trzeba przyznać Rowling, zakończenie mocne i jednak, cholernie wiarygodne. Nie tylko happy endów nie lubię. Seaqueli też, co nie zmienia faktu, że chciałabym, żeby Rowling napisała jeszcze coś o Pagford. Niekoniecznie musiałby to być losy bohaterów Trafnego wyboru, chciałabym po prostu poczytać jak potoczyły się dalej losy miasteczka. Ciekawy serial mógłby z tego powstać.Tak na zasadzie luźnych, bardzo luźnych skojarzeń z omawianą powieścią. Konkretnie z jej formą…

A tak w ogóle to czekam kiedy się ukaże powieść J.K.Rowling & Reety Skeeter Życie i kłamstwa Albusa Dumbledore’a. No bo skoro ukazały się Baśnie Barda Beedle’a, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć czy Quidditch przez wieki, to dlaczego biografia Dumbledore’a nie miałaby ujrzeć światła dziennego?

Advertisements

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s