O powrotach

Tak naprawdę wszystko co robię w celu poprawy samopoczucia psychicznego działa tylko wtedy, kiedy to robię. O ile działa w ogóle, bo taka na przykład hydroxyzyna wywiera skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego. Więc jak tak nic nie działa, to zdarza się wypowiedzieć w gniewie parę słów za dużo. Słów, których nie da się czy raczej których nie chcę już cofnąć. Więc już wiem, co zrobię, gdy przyjdzie mi przestać być kurą domową. Wrócę na stare śmieci. Jeśli wszystko pójdzie tak, jak planuję, będzie to dokładnie czy prawie dokładnie za rok. Ale nie, nie uważam, żebym miała rok na przygotowanie się, bo może się zdarzyć, że czasu będę miała mniej. Stanowczo za mały mam wpływ na wszystko. W każdym razie trzeba powolutku, pomalutku  zacząć przygotowania do odlotu. Oznacza to, że w końcu wypadałoby ograniczyć czas spędzany w sieci i na czytaniu książek, więcej zaś słuchać – czy to audiobooków czy muzyki.

Nie wiem dlaczego tak mam, ale jak mi źle to czytam i słucham książek dołujących. Mimo wszystko bardziej mnie uspokajają niż literatura pogodna. Zarówno muzyka jak i literatura musi współgrać z moim nastrojem a nie z nim kontrastować. Dlatego też właśnie skończyłam słuchać powieści Kazuo Ishiguro Nie opuszczaj mnie w interpretacji Marii Peszek. Nie lubię Peszkówny – ani muzyki, jaką tworzy, ani osobowości, jaką znam z mediów. Jednak ktokolwiek wymyślił, że to ona ma czytać tę powieść wymyślił bardzo dobrze. Podoba mi się Kathy w jej wykonaniu. Kathy, w której wciąż tkwi dziecko, choć dawno dzieckiem być przestała.

Powieść dobra, ale i tak raczej wracać do niej nie będę. I nie chodzi mi o tematykę jaką porusza. Wiem, że wielu terminalnie chorych i ich bliskich nie miałoby nic przeciw takiemu światu, jaki kreuje Ishiguro. Nie lubię takich „przyjaźni”, jak ta łącząca Kathy i Ruth. Ani w życiu ani w literaturze czy filmie. Trochę przypomina mi przyjaźń Damask i Kate z Cudu u Świętego Brunona Philippy Carr. Inne czasy, inne realia opisane w powieściach ale charaktery bohaterek podobne. Może dlatego zachowania i motywacje Ruth były dla mnie w dużej mierze przewidywalne. I to właśnie dlatego po Nie opuszczaj mnie już nie sięgnę. Ale po inne powieści Ishiguro z pewnością tak. Bo naprawdę warto.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s